Opat Coriander Kvasničák, czyli kolendra moja miłość

Opat Kolendrowy 1Słupki termometrów ponownie powędrowały w górę. Piwo Grodziskie z Artezana nie jest obecnie dostępne w sklepach, a najnowsza warka a’la Grodziskie z PINTY jakoś mi nie podchodzi. Problemem jest też zdobycie Wit-a od „Jeży”, więc musiałem zmienić swoje priorytety. Dlatego też w mojej lodówce wylądowało piwo rodem z Czech. Czy Opat Coriander Kvasničák sprawdził się w roli orzeźwiacza? Czy kolendra może funkcjonować poza witbierem? Zapraszam do lektury!!!

Czytaj dalej

Artezan Piwo Grodziskie, czyli pyszna lekcja z historii

Artezan Grodziskie 1Dzisiaj na stole zagości piwo uwarzone w stylu, który możemy zaliczyć do skarbów Polski. Mowa tu o Grodziszu. Jednak, aby spróbować czegoś w podobie tego historycznego napitku trzeba się nieźle napocić. Możliwości są dwie: stworzyć go w domowym zaciszu, albo wyczekiwać na kaprys któregoś z browarów. W tym momencie mamy możliwość skorzystania z drugiej opcji. Czy Browar Artezan sprostał oczekiwaniom? Czy jest za czym tęsknić? Zapraszam do lektury!!!

Czytaj dalej

Warka Radler, czyli polskich radlerów ciąg dalszy

Lato zbliża się wielkimi krokami, więc popyt na piwo wzrośnie. Przygotowując się do pracowitego okresu, koncerny w końcu  postanowiły rozszerzyć swoje portfolio. No i tak powstała moda na piwa z dodatkiem lemoniady. Rozpoczęło się od Kompanii Piwowarskiej i jej radlera. Odpowiedzią Żywca na Lecha Shandy jest Warka Radler. Kto okaże się zwycięzcą? Czy każdy koncernowy radler smakuje tak samo? Zapraszam do lektury!!!

Czytaj dalej

Viva La Wita, czyli niech żyje PINTA

Viva La Wita 1Wreszcie są!!! Trzy nowe PINTY pojawiły się na sklepowych półkach. Dymy Marcowe, Ognie Szczęścia i Viva La Wita to nowości z browaru kontraktowego, który lubi zaskakiwać piwoszy. Dziś będzie mowa o tym ostatnim. Viva La Wita to piwo w stylu imperial witbier. Zrobiło się ciekawie… Czy nowa VLW trzyma poziom innych pozycji z PINTY? Czy Lady Blanche powinno inspirować się smakiem Viva La Wita? Zapraszam do lektury!!!

Czytaj dalej

Smädný Mnich Radler, czyli rowerowe piwo

Podczas ostatniej recenzji zastanawiałem się jak przedstawiają się czeskie odpowiedniki Lecha Shandy. Pomyślałem, że szkoda czasu na nic nie dające rozmyślanie. Bez chwili wahania udałem się do sklepu. Trafiłem na dwie interesujące mnie pozycje. Jedną z nich jest Smädný Mnich Radler i o nim będzie mowa. Czy w dzisiejszym pojedynku Polska będzie górą? Czy może jednak radlery to tylko i wyłącznie domena Niemców? Zapraszam do lektury!!!

Czytaj dalej