Apetyt na Życie i Żytorillo, czyli żytnia amplituda

Żyto 1W miniony weekend pewna część miłośników piwa z Warszawy wzięła udział w premierze dwóch nowych piw z Browaru PINTA. O dziwo była to pierwsza tego typu impreza, gdzie w docelowym miejscu pojawił się pełny skład w postaci: Ziemka Fałata, Grzegorza Zwierzyny i Marka Semli. Ojcowie, przełomowego dla polskiego piwowarstwa, Ataku Chmielu przygotowali dla nas dwie żytnie opcje. Czy nowe PINTY zniewalają z nóg? Czy żyto to coś czego brakowało odkąd w zapomnienie odeszło piwo z Konstancina?

Sobotni wieczór w Kuflach i Kapslach był nie lada gratką dla każdego wielbiciela piwa. Cztery ciekawe premiery, w tym dwie z nich były wsparte obecnością autorów nowości, które wskoczyły na warszawskie krany. Poza tym pojawił się również jeden z przedstawicieli Browaru Olimp. Wreszcie mogłem ponarzekać na Prometeusza prosto u źródła, więc byłem z tego powodu bardzo zadowolony. Pomimo tego, że dorzuciłem również kilka delikatnych ciosów w stronę Hery to i tak rozmawiało się co najmniej miło. Jednak trzeba zacząć od początku. Pierwsza nowinka została podpięta bodajże o 17:00. Był to żytni stout z Pracowni Piwa6 Joseph’s Street. Rewelacyjne piwo, które królowało u mnie podczas tego wieczoru. Następnie swojego debiutu doczekał się Brown Foot z AleBrowar-u. Szczerze mówiąc to jakoś średnio podpasowało mi to India Brown Ale. Kolejna bomba chmielowa bez jakiejkolwiek kontry może w końcu się znudzić.

W końcu nadeszła godzina 20:00, czyli podpięcie pierwsze PINTYApetyt na Życie. Do piwa zaserwowano również ciemny chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym. Wspomniany roggenbier charakteryzuje się następującymi parametrami: 5% alkoholu i 13,1% ekstraktu. Etykieta choć pstrokata i mega kolorowa to cieszy oko. Do tego nazwa, która jest według mnie kapitalna.Żyto 2Pssst… Otwieram i przelewam do sugerowanego szkła. Kufel nie należy do moich ulubionych „pomocników” w konsumpcji, ale uległem. Piana okazała się dosyć wysoka, drobnoziarnista i ładnie oblepiająca szkło. Kolor to mętny, pomarańczowo-brunatny odcień. Zapach to zestawienie bananów, goździków, zboża i chleba. W smaku od razu czuć bardzo treściwą bazę, która delikatnie oblepia podniebienie. Dalej wchodzą banany i nuty słonecznikowe. W tle obecna orzeźwiająca kwaskowatość. Na finiszu przyjemna, chlebowa goryczka. Całość gęsta i sycąca. Wysycenie na poziomie średnim, w stronę wysokiego.

Apetyt na Życie okazał się świetnie ułożonym i wysoce pijalnym piwem. Gęstość jaką odczuwa się w ustach jest po prostu niesamowitym doświadczeniem. Bardzo żałuję, że dopiero teraz pojawiło się na rynku. W letnie upały sprawdzałoby się idealnie.

Drugim bohaterem wieczoru było Żytorillo. Jak się okazało reprezentant kreatywnego stylu Black Rye IPA miał być propozycją Browaru PINTA na wspólne warzenie z AleBrowar-em. Jednak wybór padł na Weizen IPA, a „piwo żytnie na nowe czasy” zostało zrealizowane własnym sumptem. Parametry hybrydy IPA z żytem to: 5,3% alkoholu i 14% ekstraktu. Podczas premiery zaserwowano je z serem kozim i żurawiną. W tym przypadku etykieta jest już bardziej stonowana. Poza tym standardowo trzyma poziom i standardowo jest bardzo dobrze. Żyto 3Otwieram i przelewam do szkła. Piana okazała się spora, drobnoziarnista, brudno-kremowa i ładnie oblepiająca szkło. Zapach to miks iglaków, żywicy i czekolady. Z tyłu obecny minimalny popiół. W smaku ciemne słody szybko ustępują miejsca iglastym nutom oraz żywicznym akcentom. Delikatnie oleista podstawa to zestawienie kawy, czekolady i cytrusów. Na finiszu zdecydowana, ściągająca goryczka. Całość agresywna i trochę nieharmonijna. Wysycenie na poziomie średnim, w stronę niskiego.

Żytorillo to intrygujące, ale zbyt chaotyczne piwo. Jestem ciekawy jak odebrały je zapalone chmielowe głowy. Osobiście mam nadzieję, że następne warki będą bardziej ułożone i zbalansowane. Niemniej jednak uważam, że każdy powinien spróbować i wyrobić sobie opinię.

Na sam koniec mogę powiedzieć, że pomimo tego iż nie jestem w pełni zadowolony zobu piw to i tak okazały się one naprawdę ciekawymi propozycjami. Najlepszym podsumowaniem tego wszystkiego są słowa Ziemka Fałata – „W roku 2013, my tutaj w Polsce, żyjemy w czasach kiedy jeszcze nigdy nie było tylu znakomitych piw w jednym czasie i w jednym miejscu”.

4 thoughts on “Apetyt na Życie i Żytorillo, czyli żytnia amplituda

  1. „W końcu nadeszła godzina 20:00, czyli podpięcie pierwsze PINTY(…) Pssst… Otwieram i przelewam do sugerowanego szkła” Jak się otwiera piwo z kranu?😀 Poza tym mam bardzo podobne odczucia: Apetyt jak najbardziej na „tak”, z kolei w Żytorillo coś nie do końca mi pasowało. Jest dobre ale mam nadzieję, że kolejna warka będzie jeszcze lepsza.

  2. Apetyt rewelacyjny. Żytorillo spowodowało u mnie głęboką deprawację sensoryczną. Po wypiciu butelki miałem zamiar zdegustować jeszcze jedno piwo, ale stwierdziwszy paraliż kubków smakowych, zaniechałem😉. Mimo to, uważam eksperyment z roggen – IPA z a udany. Piwo jest brutalne ja Tyson i chyba takie miało być. W końcu jak PINTA postanowiła połączyć szorstkość roggena z amerykańskim nachmieleniem i dołożyć jeszcze nuty palone, to wiedzieli co z tego może wyjść. I wyszło. Jedynie goryczkę bym minimalnie zmniejszył.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s