Piwny Blog Day 2.0, czyli czas refleksji

PIWNY_BLOG_DAY_logo_2.0Piwny Blog Day 2.0 przeszedł do historii. Dwudniowe wykłady ponownie miały dać nam do myślenia, że to czego nie zrobiliśmy od zeszłego roku jest praktycznie nie do uniknięcia. Niestety, ale mój udział zakończył się po pierwszym, ale jakże istotnym dniu. Po sobotnim spotkaniu pora ponownie zadać sobie dwa pytania. Czy piwna blogosfera potrzebuje zmian? Czy dalej „kisimy się we własnym sosie”?

Miniony weekend upłynął pod znakiem drugiego kongresu piwnej blogosfery. Poznań ponownie był miejscem, które raz w roku może pochwalić się największym odsetkiem blogerów piwnych na 1m². Mój weekend rozpoczął się w chwili kiedy prawdopodobnie żaden kogut w Polsce nie zdążył jeszcze zapiać. Dosłownie uwielbiam pobudki o 4:00. Mimo wszystko dzielnie pognałem na dworzec i wyruszyłem w kierunku Wielkopolski. Podróż nie była zbyt męcząca. Przymknąłem na chwilę oko i po chwili zawitałem w punkcie docelowym. Po zeszłorocznej wizycie w Poznaniu pozostał mi uraz do tego miasta. Wszystko tu jakieś dziwne. Tym razem w kolejce do toalety zaskoczył mnie klozetowy repertuar. Najpierw „Kaczuszki”, a później dla kontrastu WWO „Damy radę”. Ciekawe co na to rodzice, którzy ze swoimi pociechami słyszą z głośników słowo „ch*j”… No, ale mniejsza z tym. Wyszedłem z budynku z jednym postanowieniem – tym razem nie dam się upolować żadnej poznańskiej taksówce😉 W okolicach 9:00 dreptałem już w kierunku The Dubliner Pub.Piwny Blog Day 1Jako, że przybyłem pierwszy, miałem nieopisaną przyjemność porozstawiać stoły i krzesła w towarzystwie Pierwszej Damy Pilsner Urquell😉 Na szczęście reszta zaczęła powoli się schodzić.Piwny Blog Day 2Szybkie wybranie miejsc i mogliśmy rozpocząć. Na pierwszy ogień poszedł wykład Michała Kopika na temat profesjonalnej degustacji piwa. Dla kogoś kto miał okazję brać udział w szkoleniu Piwoznawców była to zwykła powtórka. Co nie zmienia faktu, że utrwalanie wiedzy nikomu jeszcze nie zaszkodziło.Piwny Blog Day 3Następny w kolejce był Tomek Kopyra, który miał poruszyć temat vlogu. Nie ukrywam, że czekałem na ten wykład z zaciekawieniem. Finalnie wyszło tak, że nie dowiedziałem się niczego, czego bym nie wiedział.Piwny Blog Day 4Po zakończeniu monologu Kopyra nadeszła przerwa obiadowa. Kolejną częścią był pokaz wyszynku Pilsnera na cztery różne sposoby wraz z częścią praktyczną, która przysporzyła niektórym sporo frajdy. Na zdjęciu hladinka.Piwny Blog Day 5Nareszcie nadeszła godzina 16:00, czyli część, na którą czekałem najbardziej. Był to w zasadzie jeden z moich postulatów. Chciałem, aby na PBD 2.0 pojawiła się osoba ogarniająca temat blogosfery lepiej niż my wszyscy razem wzięci. Tak też się stało i na „scenie” pojawił się Paweł Tkaczyk.Piwny Blog Day 6 W zasadzie od początku wiadomo było jakie konkluzje wynikną z tego wykładu. Sam tytuł nawet podpowiedział to tym mniej domyślnym. Wniosek jest jeden – kisimy się we własnym sosie. Czy to prawda? Może tak, a może i nie. Zdania są podzielone lub też typowo pół na pół. Prelekcja Pawła Tkaczyka na pewno dała nam mnóstwo do myślenia, albo też wypchnęła pewne rozważania na wierzch. Po tej jakże „bolesnej” lekcji nastąpiła chwila przerwy i ostatnia z oficjalnych części. Na stołku zasiadł Bartek Napieraj, który miał być moderatorem otwartej dyskusji.Piwny Blog Day 7 Bartek również miał do powiedzenia kilka słów na temat kondycji blogosfery piwnej. Trochę kłóciło mi się to faktem, że krytykuje, tudzież poucza nas osoba, która zakończyła swoją blogerską karierę na etapie niezbyt wybijającym się poza nasze obecne standardy. Przynajmniej tak zapamiętałem teksty założyciela Smaków Piwa. W każdym bądź razie dyskusja nie była zbyt zagorzała. Na moje oko sporo osób po prostu ciągle nie mogła dojść do siebie po wykładzie Pawła Tkaczyka. Przynajmniej ja miałem taki problem. Po całej dyskusji przyszła kolej na integrację w Setka Pub, gdzie czekał na nas całkiem pokaźny repertuar piw. Wieczór mijał dosyć szybko, a mój okrojony udział w PBD 2.0 zbliżał się ku końcowi. Niestety, ale nie było mi dane brać udziału w drugim dniu kongresu. Z opowieści pozostałych wiem, że jest czego żałować, ale tak naprawdę to sobota mogła okazać się dla niektórych przełomowa.

Tak jest też w moim przypadku. Nie mam zamiaru biczować się i mówić jak to strasznie jest „kisić się we własnym sosie”. Według mnie robimy sporo dobrego dla wielu osób. Tego chyba nikt nie podważy. W tym momencie po prostu trzeba zastanowić się nad tym kto ma parcie na szkło, a komu wystarczy „dobra robota”… Niby osobiście cierpię na brak wolnego czasu, aby przysiąść na poważnie do bloga. Jednak kilka policzków od Pawła Tkaczyka sprawiło, że zaciskam zęby i próbuję. Prawdopodobnie będzie wiązało się to z tym, że przez pewien czasu zrezygnuję z recenzji co 3 lub 4 dni. Mimo wszystko myślę, że te nadal będą się ukazywały, bo statystyki pokazują spore zainteresowanie taką formą. Jednak muszę poświęcić chwilę na kilka większych modyfikacji. Dlaczego? A dlatego, że mam pewną motywację do wprowadzenia zmian. Postaram się przebić głową szklany sufit, który podobno nas ogranicza…

4 thoughts on “Piwny Blog Day 2.0, czyli czas refleksji

  1. Hmmm… moim zdaniem, czytając teraz stare wpisy Bartka Napieraja, wydaje mi się że jednak wybijają się one ponad inne, tworzone przez sporą część blogerów. Ma facet klasę i dryg do pisania. Taką lekkość, smak i kulturę słowa… Czyta się te teksty nie gorzej niż słucha ciekawych opowieści snutych przez dobrego kumpla. Tak to odbieram i dodam, że nie jestem z tym panem spokrewniony, ani go też nie znam😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s