Brackie Mastne, czyli powrót bursztynowego żelaza

Brackie Mastne 1Wreszcie postanowiłem się przełamać i sięgnąłem po pozycję, która razem do pary z Brackim jest synonimem metaliczności w piwie. Brackie Mastne, bo o nim mowa, powróciło niedawno na rynek. Butelka leżała w mojej lodówce od około miesiąca, ale jakoś nie mogłem zebrać się w sobie. Ciągle obawiam się, że czeka mnie po prostu istny „heavy metal” na podniebieniu. Czy słusznie się przejmowałem? Czy należy się pogodzić z profilem smakowym cieszyńskich piw? Zapraszam do lektury!!!

Brackie Mastne powróciło. Tym razem pojawiło się na rynku w okolicach terminu, w którym odbywała się Bracka Jesień 2013. Zabieg ten jest w zasadzie zrozumiały i nie ma się czemu dziwić temu „zbiegowi okoliczności”. Tak na marginesie, to ile się nie mylę jest to już druga reaktywacja tego górnofermentacyjnego piwa. „Pierwsza” warka została uwarzona w 2010 roku i zgarnęła całkiem dobre recenzje. Oczywiście metaliczność była jej nieodzownym punktem, ale większość z nas wie, że jest to standard w Browarze Zamkowym. Po pewnym czasie zaprzestano produkcji po to, aby przywrócić markę do życia w maju 2011 roku. Tym razem jednak okazało się, że Brackie Mastne zostało dosyć mocno wyprane ze smaku i nie oferowało już tyle co „pierwsza” partia. Czemu używam zwrotu „PIERWSZA”? Dzieje się to za sprawą tego, że to piwo jest jednym z historycznych napitków z Brackiego Browaru Zamkowego w Cieszynie. Z jakichś zapisków wychodzi na to, że nazwa trunku pochodziła od słów: mazisty lub mięsisty. Takie określenia zawdzięczało dosyć bogatej bazie słodowej. Tak też było w warce z 2010 roku. Sprawdźmy zatem, czy najnowszy powrót okazał się sensowny. Brackie Mastne charakteryzuje się następującymi parametrami: 5,8% alkoholu oraz 13% ekstraktu. Etykieta jest ładna, nieskomplikowana i utrzymana w jednolitej tonacji. Jednak mi jakoś bardziej podchodziła ta z 2010 roku, gdzie nazwa piwa była utrzymana w kolorystyce zwykłego Brackiego.Brackie Mastne 2Otwieram i przelewam do szklanki. Piana okazuje się całkiem wysoka, drobno i średnio pęcherzykowata, gęsta i ładnie oblepiająca szkło. Kolor to klarowna miedź.Brackie Mastne 3Trochę się boję. Zapach to zestawienie słodu, karmelu czerwonych owoców i delikatnego metalu. W smaku mamy płaską słodowość, która przeplatana jest owocowymi nutami. Do tego dochodzą karmelowe akcenty. Jednak wszystko zakłócane jest przez stosunkowo silną metaliczność. Na finiszu fajna, ale krótka goryczka. Całość zbalansowana, ale minimalnie wodnista. Wysycenie na poziomie średnim.

Podsumowując, Brackie Mastne to całkiem poprawne piwo. W najnowszej warce przeszkadza mi trochę brak głębi, przez co wszystko wydaje się wodniste. Poza tym byłoby naprawdę ciekawie, gdyby pozbyto się tego jakże nieszczęsnego i wszechobecnego metalu. Jednak zdaję sobie sprawę, że w Cieszynie stało się to standardem i ciężko oczekiwać jakiejś zmiany. Chociaż trzeba mieć na uwadze to, że takie Brackie Belgijskie Pale Ale było praktycznie pozbawione nut żelaza. To co, w grudniu kolej na metaliczne IPA?😉

2 thoughts on “Brackie Mastne, czyli powrót bursztynowego żelaza

  1. Hej, zgadzam się z opinią. A w grudniu zobaczymu czy Imperial IPA też będzie sprawiało wrażenie macerowanego z gwoździami.😀 życzę B Zamkowemu żeby tak się nie stało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s