Grand Imperial Porter Chili, czyli porter to nie czekolada

GIP Chili 1Na początku lipca Browar Amber wypuścił piwo, które praktycznie nie ma racji bytu w upalne dni. Zresztą podobną „inwencją” wykazał się Browar Ciechanów, który rzucił na rynek nową partię swojego „czarnego złota” o ekstrakcie 22º. Ruch zakładu z Bielkówka spowodowany był tym, że chcieli podobno kogoś ubiec. Czy premiera porteru bałtyckiego w lato ma sens? Czy połączenie wspomnianego gatunku z chili to dobry pomysł? Zapraszam do lektury!!!

Browar Amber kontynuuje strategię umacniania się na rynku coraz to dziwniejszymi pomysłami. Mówiąc szczerze to nie pamiętam już kiedy bez zastanowienia wsadziłem do koszyka piwo z Bielkówka. Jeszcze jakieś cztery lata temu Żywe i Grand Imperial Porter były częstym wyposażeniem mojej lodówki. Od czasu do czasu swoje miejsce znalazły też Złote Lwy. Niestety, ale wraz ze zmianami, które były następstwem mało pozytywnej sytuacji nadeszły dosyć istotne modyfikacje. Każdy nowy dzień sprowadzał produkty z Browaru Amber do dzisiejszego poziomu. Ten jednak nie jest jakoś szczególnie wysoki i pokazuje w jakim kierunku podążał i podąża pomorski zakład. Kombinacje z butelkami, czy też etykietami to tylko i wyłącznie kosmetyka. Brakuje w tym wszystkim utrzymania jakości oraz formy bielkowskich produktów. Z kolei dzisiaj jesteśmy jeszcze w szoku po nie tak dawnej „cudownej premierze” piwa w jakże letnim stylu. Ten kto wpadł na pomysł wypuszczenia porteru bałtyckiego w środku ukropów powinien dwa razy popukać się w czoło. No chyba, że dodanie do środka „naturalnego aromatu z papryki chili” robi tu różnicę. Ciekawostką jest to, że doszły mnie słuchy o obecności w tym wszystkim czystej kapsaicyny. Według mnie jest to trochę dziwna teoria, ponieważ związek ten w normalnej postaci zawiera 15 000 000–16 000 000 SHU (skala jednostek ostrości). Dla porównania takie tabasco to przedział 30 000 – 50 000 SHU. Statyści z mojego zdjęcia to średnia moc rzędu:  ~20 000 SHU, ~250 000 i ~1 001 300. O tych kwestiach wspomnę jednak kiedy indziej. Tak, więc przejdę może do samego piwa. Jego parametry to: 8% alkoholu i 18.1% ekstraktu. Etykieta jest bliźniacza do tej znanej z podstawowego porteru Ambera. Jednak w tym przypadku kolorem nawiązuje ona do samego chili. Ogólnie jakoś mnie nie powala. Brakuje mi tu większego zaznaczenia potencjalnej ostrości zawartości.GIP Chili 2Otwieram i przelewam do szklanki. Piana rośnie do średnich rozmiarów. Poza tym jest ona drobnoziarnista, kremowa i niezbyt trwała. Jednak była obecna do końca w postaci kożucha. Kolor to czerń z rubinowymi refleksami pod światło.
GIP Chili 3To nie może być dobre. Zapach to zestawienie paloności, czekolady, suszonych owoców i minimalnego chilli (z gatunku capsicum annuum). W smaku niestety jest dziwnie odrzucające. Po wzięciu łyka wydaje się takie jak powinno być – spora ilość paloności, kawy i gorzkiej czekolady. Jednak po przełknięciu od razu czuć brak treści. Zaraz potem atakuje pikantna nuta, która sprawia, że reszta kompletnie traci ostatki przyzwoitości. Na finiszu ostry posmak, który pozostaje dosyć długo na podniebieniu. Całość dziwna i nieposkładana. Wysycenie na poziomie średnim. Finalnie ponad połowa szklanki zasiliła stołeczną kanalizację…

Podsumowując, Grand Imperial Porter Chili to kiepskie i ciężkie do zmęczenia piwo. Niestety, ale połączenie porteru z ostrymi nutami nie okazało się tak trafne jak w przypadku zestawienia papryczek z gorzką czekoladą. Pomimo tego, że uwielbiam mieć „smoczy oddech” to tutaj jest on co najmniej niezasadny. Do tego wszystkiego piwo bazowe również nie powala na kolana, przez co dostaliśmy bardzo nieudany produkt. Osobiście zaliczam tę pozycję do worka z „udanymi” pomysłami, gdzie od dawna czeka już Orkiszowe z Czosnkiem.

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

22 thoughts on “Grand Imperial Porter Chili, czyli porter to nie czekolada

  1. A to zaskoczenie powiedzialbym… Jesli chodzi browar Amber, rynek sie szybko zmienia… Jedynie w sezonie zimowym zakupie pare buteleczek GIP, ktory jest przyjemnie zbalansowanym porterem. Anyways.. jako fan chili pomyslalem sobie ze nutka ostrosci wbogaci to piwko o jeszcze bardziej rozgrzewajace doznania. Coz… tego piwa jeszcze nie pilem, z uwagi ze nie moge na nie trafic, nie mniej jednak zdegustuje i podziele sie tu swoja uwaga.

  2. A moim zdaniem warte uwagi. W przeciwieństwie do autora uważam, że połączenie (portera i chili) jest ciekawe i spójne. Chili także działa tu inaczej (przyjemniej) niż w innych próbowanych produktach tego typu. Polskie portery bardzo lubię, zatem była to dla mnie nowość obowiązkowa. Choć z pewnością nie jest to pozycja dla każdego. Z drugiej strony gdyby wszystkim smakowało byłoby nudno i różnica zdań jest bardzo na miejscu.

      • A moim zdaniem właśnie są dodane optymalnie i dobrze współgrają z mocą portera. Piłem np. meksykańskiego lagera z papryczką i tam była nachalna ostrość dominująca cały smak, trochę w stylu wódki miodowej z papryczkami z Ukrainy. Tutaj ta ostrość fajnie się komponuje. Przynajmniej dla mnie i kilku moich znajomych, którzy też degustowali. To oczywiści kwestia gustu i nie ma sensu się spierać dalej. Jednemu smakuje innemu nie. I wcale nie musi. Choć przyznać muszę, że piwa z Ambera faktycznie się popsuły i obecnie pijam jedynie portera. Kiedyś lubiłem także koźlaka, ale to już nie to samo piwo co kiedyś.

  3. Niestety, zlew!
    Jak cała „twórczość” Ambera – wylać i zapomnieć. Oczywiście to moja subiektywna opinia. Kiedyś zdarzało mi się wypić GIP, ale straciłem zaufanie do marki Amber i jak mnie najdzie na porter bałtycki, kupuję Warmiński. Przynajmniej bez niespodzianek. Przykro, że partacze z Bielkówka mają siłę przebicia w mediach (każdy artykuł o piwach „regionalnych” wspomina Ambera, albo się ktoś z Ambera wypowiada) Oprócz tego mają kasę, więc sponsorują np. tak zacną imprezę jak Festiwal Smaku w Grucznie. Ich lury mają się nijak do prezentowanej tam oferty naturalnej żywności, ale komercja niestety rządzi!

  4. Co wy chcecie od GIP? To jedyne piwo z Amberu, ktore trzyma niezmienny poziom. W dodatku to bardzo smaczny porterek, ktory mozna polecic.

    Jak dla mnie najbardziej podupadlym piwem z Ambera to Kozlak. Obenie tego nie da sie pic, posiada dziwny mdly zapach oraz posmak przywodzacy na mysl mleko.

  5. Pingback: Ciechan Shandy, czyli lato na jesień | Smak Piwa

  6. Pingback: Amber Czarny Bez, czyli jałowe witaminy z Bielkówka | Smak Piwa

  7. Pingback: Gościszewo Pils, czyli “zwykłe piwo” za krocie | Smak Piwa

  8. Pingback: Podsumowanie piwnego roku 2013 | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s