PINTA Ce n’est pas IPA, czyli dziwne piwo w nudnym stylu

Ce n'est pas IPA 1Browar PINTA kontynuuje swoje wojaże na rynku piwnym. Tym razem w nasze ręce trafia przedstawiciel stylu, który nie jest dobrze znany wśród piwoszy. Przynajmniej tak zakładam, ale wątpię, żebym się mylił. Tak, więc ponownie jest to nowość, otwierająca przed ciekawskimi kolejne drzwi do piwnego świata. Czy biére de garde jest tak nudnym stylem na jaki się zapowiada? Czy lepsze byłoby następne IPA? Zapraszam do lektury!!!

W roku 2013 Browar PINTA nie rozpieszcza nas jakoś szczególnie nowościami. Po głębszym zastanowieniu się naliczyłem dwa piwa, a w zasadzie to tylko i wyłącznie jedno. To zależy, czy traktujemy B-Day Lądowanie w Bawarii jako wypust kontraktowców warzących w Zawierciu. Tak, więc wychodzi na to, że Oto Mata IPA było pierwszym i ostatnim tegorocznym niuansem jaki trafił na sklepowe półki. Jak widać po aktywnym początku działalności pora na chwilę oddechu. Po cichu miałem nadzieję, że czas posuchy będzie nam wynagrodzony jakąś petardą. Kiedy usłyszałem co zostało zaplanowane w to miejsce, mój entuzjazm nagle opadł. Dlaczego? Najzwyczajniej w świecie uważam biére de garde jako bardzo nudny i kiepski styl. Jego ramy są dosyć szerokie przez co tak naprawdę wszystko mocno się rozmywa. Może być jasne, albo bursztynowe, może mieć mniej ekstraktu, albo trochę więcej. Nie jestem wyznawcą BJCP (patrz Krakauer Stout), ale za mamałygą też nie przepadam. Niby z biére de garde miałem styczność tylko raz, ale po jednej próbie jakoś nie miałem ochoty zagłębiać się w to dalej. Podobnie mam z kölsch-ami. Jedyną nadzieją na powodzenie jest to, że mimo wszystko za całe piwo jest odpowiedzialna PINTA, a fakt ten jest już jakąś nadzieją. Dodatkowo autorzy udali się ze swoim trunkiem prosto do źródeł i otrzymali pozytywne opinie od miejscowych. Chociaż z Koniec Świata też było podobnie, a na kolana mnie nie powaliło. No, ale nic. Pora zacząć. PINTA Ce n’est pas IPA to piwo uwarzone w stylu, o którym już wspomniałem. Jego parametry to: 5,3% alkoholu i 14% ekstraktu. Ciekawostką jest obecność mąki kasztanowej, owoców mirtu i skórki pomarańczowej w składzie. Etykieta jest według mnie świetna. Tym razem klasyczny wzór wykorzystywany do całej linii piw przybrał wzór ceraty. Do tego wiejski krajobraz i mamy idealne odwzorowanie zawartości.Ce n'est pas IPA 2Pssst… Po przelaniu do kielicha piana rośnie do niewielkich rozmiarów. Poza tym jest ona gruboziarnista i nietrwała. Kolor to mętny, brzoskwiniowy odcień.Ce n'est pas IPA 3Chyba będzie ciężko. Zapach to brzoskwinie, banany, trochę czarnej porzeczki i pikantne przyprawy. W smaku dominuje słodka słodowość, która przemieszana jest z owocowymi nutami i drożdżowymi akcentami. Dalej do głosu dochodzi subtelna piwniczność. Na finiszu bardzo delikatna, ale cierpka goryczka. Całość okrągłą i łagodna. Wysycenie na poziomie niskim.

Podsumowując, PINTA Ce n’est pas IPA to dziwne i trochę rozczarowujące piwo. Ogólnie pije się je dosyć prosto, ale najzwyczajniej w świecie nie przekonuje mnie do siebie. Słodycz i wszechobecna grzeczność są dla mnie zbyt męczące. Pomimo tego, że piwo może wydawać się ciekawe to trochę zalatuje mi one nudą. Podobne odczucia miałem popijając Koniec Świata. Z tym, że PINTowe biére de garde jest dużo bardziej przystępne niż ichniejsze sahti.

10 thoughts on “PINTA Ce n’est pas IPA, czyli dziwne piwo w nudnym stylu

  1. Kompletnie nie rozumiem oceniania piwa względem przynależności do danego stylu, a nie według jego smaku czy ogólnie zdatności do wypicia. I co w ogóle oznacza „nudne piwo”?

    • Przecież nie oceniałem w ramach stylu. Nawet gdybym chciał to nie mam zbyt wielu punktów odniesienia. Z reguły patrzę na piwo pod kątem całokształtu, a nie wytycznych BJCP.

      „Nudne piwo” to takie, w którym nic się nie dzieje, jest poprawne, a nie mam przyjemności z jego picia i prawdopodobnie więcej go nie kupię.

      • Miałem to samo. Nastawiałem się na coś ciekawego czego jeszcze nie miałem okazji skosztować. I niestety się rozczarowałem. Nudy na pudy jak mówisz. Może pijąc je trzeba zakąszać camembertem jak radzą i patrzeć w dal na St. Michel.😛

  2. To nic innego jak Viva La Wita +30% „wody” ;( Pinta to moja ulubiona i ślepo zaufana marka… Niestety po przetestowaniu Ce n’est pas IPA nadal jestem w stanie lekkiej konsternacji ;(

  3. Dotarło na prowincję! Zanim spróbowałem, przeczytałem recenzję i szykowałem się na ostrą kontrę😉 Ale niestety muszę się zgodzić. Piwko jakieś drożdżowo- owocowo-słodowe Nawet się to pije bezproblemowo, ale i bez emocji. Może w upalne francuskie sierpniowe popołudnie to by przyjemnie weszło. Dzięki Panom z PINTY za poszerzenie moich piwnych horyzontów. I tak szok był mniejszy niż przy KOŃCU ŚWIATA. Pomogliście mi jednocześnie zrozumieć, dlaczego Francuzi piją głównie wino🙂.
    PS. Marcin – dlaczego postponujesz piwo tak bliskie Witowi ?😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s