Rhino, czyli amerykańsko wędzony zwierzak z Afryki

Rhino 1Dzisiaj piwo, na które czekałem z wielką niecierpliwością. Wynikała ona nie z tego, że jest ono dziełem Kolaborantów, chociaż po części tak było. Główny powód to styl w jakim je uwarzono, a w zasadzie to hybryda dwóch stylów. Smoked American Pale Ale bardzo pobudza wyobraźnie i sprawia, że nie wiadomo czego można się spodziewać. Co wyszło z tak intrygującego połączenia? Czy hasło – „raczej nie będzie Ci smakowało” jest trafne? Zapraszam do lektury!!!

Od samego początku działalności Kolaborantów, czyli Browaru Kopyra & Browaru Widawa, jesteśmy świadkami coraz to większych ciekawostek. Najpierw na świat przyszedł Kruk, który był dowodem na to, że stout nie musi być tylko i wyłącznie kawowo-gorzki. Później nasze kubki smakowe zaatakował Shark. Dalej mieliśmy Kawkę, Kangaroo, Borsuka, Renifera, Sępa, Orkę, Kuguara i w końcu Misia. Każdy kolejny różnił się od poprzednika i często dzielił opinie piwoszy. Lista jest coraz bardziej pokaźna, a do tego całego zwierzyńca niedawno dołączył kolejny i zwie się Rhino. Piwo, które jest jednym z niewielu reprezentantów stylu SAPA na świecie. Według mnie jest to całkiem odważna próba, ale wiadomo, że tak, czy siak wszystko zejdzie na pniu. Nawet wadliwy i mocno kontrowersyjny Sęp rozszedł się dosyć szybko i nie każdy miał okazję sprawdzić magiczną mieszankę 21-24 odmian chmielu. Także podejrzewam, że w tym przypadku również będzie podobnie. Tym bardziej, że Smoked American Pale Ale wydaje się mocno zbliżone do upragnionego przez wszystkich piwa Grodziskiego. Zatem co tak naprawdę reprezentuje sobą „Nosorożec”? Jego parametry to: 4,5% alkoholu oraz 11,6% ekstraktu. Etykieta tym razem nie rzuca na kolana. Jest ciekawa, ale czterech liter nie urywa. No i trochę nie wiem dlaczego Rhino… Parametry wskazują na lekkie i orzeźwiające piwo, a tytułowy zwierzak bardziej pasuje mi do porteru. No, ale nic. Pozostańmy przy tym, że po prostu „atakuje z znienacka” i stąd ta nazwa.Rhino 2Pssst… Przelewam do szkła. Piana okazuje się niska, średnioziarnista, w miarę trwała i ładnie oblepiająca ścianki. Kolor to zmętniony, jasnozłoty odcień.Rhino 3Nareszcie. Zapach to bardzo intrygujące zestawienie cytrusów i wędzonki. W smaku na pierwszy ogień idzie goryczka, pod którą czuć całkiem fajną wędzonkę. Kolejny łyk to zupełna odwrotność i wymienione akcenty zamieniają się miejscami. Baza słodowa jest dosyć prosta i mało rozbudowana. W tle obecne cytrusy. Na finiszu przyjemna goryczka. Całość orzeźwiająca i bardzo pijalna. Wysycenie niskie, w stronę średniego.

Podsumowując, Rhino to bardzo smakowite piwo. Pomysł na uwarzenie czegoś takiego był dla mnie świetny i nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Poszczególne nuty są fajnie poukładane i o dziwo znakomicie współgrają ze sobą. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że pijalność po prostu zwala z nóg. Mała buteleczka to zdecydowanie za mało.

3 thoughts on “Rhino, czyli amerykańsko wędzony zwierzak z Afryki

  1. Takie wynalazki na prowincję nie docierają (a szkoda). Ale chciałem z podziwem stwierdzić, że Szanowny Gospodarz jest bardzo wpływowy i ma dużą moc sprawczą.😉 Otóż Kormoran nawarzył Wita !! Czekam na recenzję.Myślę,że jest ciekawie, choć wit to nie mój styl.

    • W końcu jestem rodowitym Olsztyniakiem, więc muszą liczyć się z moim zdaniem😉
      Jeśli chodzi o „wpływy” to Saison z Grodzkiej 15 jest moją sprawką🙂 Miało być kolendrowe, ale nie wypaliło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s