Ox Bile, czyli bycza żółć w piwie

Ox Bile 1Udało się. Wreszcie upolowałem piwo, którego zdobycie stało się dla mnie mrzonką już w drugim tygodniu maja. Rarytas w postaci Ox Bile miał swoją premierę podczas IV Festiwalu Dobrego Piwa we Wrocławiu. Według deklaracji autorów receptury po otwarciu butelki możemy zmierzyć się ze 104 jednostkami IBU. Wychodzi na to, że jest to najbardziej goryczkowe piwo w Polsce. Czy rzeczywiście? Co w ogóle oznacza Ox Bile? Zapraszam do lektury!!!

Minibrowar Haust kontynuuje swoją przygodę z ciekawymi piwami. Po Red AIPA, American Lager, Klasztornym i Robust Porter na warsztat wzięto wagę ciężką. Jednak nie padło na porter bałtycki, a na Imperial India Pale Ale. Dodatkowo za cel obrano sobie pobicie dotychczasowego rekordu w nachmieleniu piwa. W chwili obecnej palmę pierwszeństwa dzierży Shark, którego wynik (98 IBU) został potwierdzony laboratoryjnie. Piwowarzy z Zielonej Góry pododawali, poodejmowali, pomnożyli i z ich obliczeń wyszło, że Ox Bile będzie mógł pochwalić się wynikiem 104 IBU. Dużo? Dużo. Dlatego też piwo to spotkało się z wielkim zainteresowaniem uczestników IV Festiwalu Dobrego Piwa. Z kolei to było powodem tego, że dostępność Byczej Żółci była naprawdę mocno ograniczona, a do warszawskich sklepów nie trafiła ani jedna butelka. Stad też nie podejrzewałem, że 5 tygodni po wrocławskiej imprezie otrzymam taki świetny prezent. Zaraz, zaraz. Bycza Żółć? Tak, bo to właśnie oznacza tytułowe Ox Bile. Jest to jeden z mocno zakorzenionych piwnych mitów, który powstał zapewne przez to, że ktoś mało poinformowany dostrzegł w jednym z wielkich browarów zółto-zielony płyn, do którego dorobił swoją teorię i poszło to w świat. Jednak ta ciecz to nic innego jak płynny ekstrakt chmielowy. Ułatwia on przede wszystkim przechowywanie i dozowanie do finalnego produktu. W taki oto przewrotny sposób ludzie z Hausta nazwali swoje Imperial India Pale Ale. Może pora już przejść do sedna. Ox Bile zawiera 8,6% alkoholu, a jego ekstrakt zatrzymał się na 20%. Etykieta to znany dla zielonogórskiego minibrowaru styl. Tym razem głównym motywem jest byk, co jak najbardziej odpowiada całej koncepcji.Ox Bile 2Pssst… Po przelaniu do szkła piana okazuje się niewielka, drobnoziarnista, nietrwała,  ale przy tym ładnie oblepiająca szkło. Kolor to delikatnie mętny, ciemno bursztynowy odcień.Ox Bile 3Ulubiony moment. Zapach to przyjemne zestawienie owoców tropikalnych (ananas, mango), żywicy, cytrusów i delikatnego alkoholu. Ogólnie średnio intensywny. W smaku jest zaskakująco łagodnie. Wszędzie obecna jest goryczka, pod którą ukrywa się porządna baza słodowa wymieszana z karmelowymi akcentami. Dalej do głosu dochodzą cytrusy i żywica. Wszystko podbudowane jest alkoholowymi nutami. Finisz choć mocno goryczkowy i osiadający na podniebieniu to pozostawia delikatną pustkę. Całość rozgrzewająca i zdecydowana. Wysycenie na poziomie niskim.

Podsumowując, Ox Bile to bardzo smakowite, ale nie zniewalające z nóg piwo. Oczywiście jest to kawał świetnej roboty, ale spodziewałem się większej szorstkości i agresji. Czy jest to najmocniej chmielona pozycja w Polsce? Odczucie w ustach nie jest jednoznaczne, ale pewnie krąży gdzieś wokół rekordu. Przyznam, że przy pierwszym kontakcie większe wrażenie zrobiło na mnie Imperium Atakuje z PINTY. Jednak mam nadzieję, że pozycja ta wejdzie na stałe do oferty Hausta, a mi przyjdzie spróbować jeszcze wersji beczkowej.

10 thoughts on “Ox Bile, czyli bycza żółć w piwie

  1. Byka z beczki w Lustrach raz trafiłem. Podchodziłem zważywszy na voltaż jak do pancernego jeża. Jak już nieco temperatury złapał wydobyły się w zapachu nuty cytrusowo-tropikalne , piana trzymała się całkiem dzielnie. Barwy z powodu raczej mrocznego oświetlenia lokalu nie ocenię/docenię. Gorycz Ox Bile’a prawdopodobnie jest najwyższa w kraju ale przez wysycenie alkoholowo-słodowe trochę ginie.Niestety moc piwa musiała skądś się wziąć co wpłynęło na złagodzenie wychmielenia. Przyznam , że jest to piwo amiwalentne bo z jednej strony cieszy smakiem i zapachem z drugiej nie nadaje się na dłuższą sesję.

  2. W maju piłem tylko próbkę w poznańskiej Setce i spośród premier tamtego czasu – B-Day, King of Hop, Misia oraz następujących później – Kormoran AIPA wspominam to piwo najlepiej. Przymiotnik jaki pamiętam to likierowy.
    Także chciałbym powtórzyć 0,25 / 0,33 w snifterze w zaciszu domowym.

    • Właśnie spełniam swój plan: świeżo zakupione 0,33 litra i szkło do niuchania. Piwo robi, podobne jak za pierwszym razem, bardzo dobre wrażenie. Pierwszym aromatem jeszcze z butelki była żywica-igliwie, teraz dominuja owoce tropikalne.
      Zastanawia mnie czy jest sens znieść jedną butelkę do piwnicy, żeby poleżała do wiosny. Wg naklejki na spodzie butelki, w połowie października mija czas na konsumpcję😉 Zakładam jednak najwyżej spadek aromatów i większe ukrycie alkoholu.
      Próbował ktoś przetrzymać butelkę w chłodzie od maja?

      • W przypadku piw mocno chmielonych najlepiej wypić je jak najszybciej. Wraz z upływem czasu aromaty pochodzące od chmielu po prostu ulatują, a alkohol nie ma tu nic do rzeczy.

        • Mówisz, że alkohol się nie układa? Nie mam doświadczenia w leżakowaniu, serio pytam. O spadku aromatów wiem, niemniej ciekawi mnie taki leżakowany chmielowy likier. Kupię jeszcze buteleczkę: jedną wypiję pod koniec terminu, ostatnią w lutym. Się zobaczy.

        • Alkohol z czasem się układa, ale w przypadku IPA/AIPA/IIPA nie ma sensu leżakować piwa, ponieważ to co w nim najważniejsze po prostu zniknie.

  3. Pingback: 90 Minute Imperial IPA, czyli chmielowy olejek z USA | Smak Piwa

  4. Pingback: Brew Dog Anarchist Alchemist, czyli uczcijmy IPA Day | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s