Miedziana Dziewica, czyli podrdzewiały debiut

Miedziana Dziewica 1Dokładnie miesiąc temu, czyli 27 maja światło dzienne ujrzała informacja na temat nowego browaru kontraktowego. Zdziwienie wielu było spore, ponieważ okazało się, że za wszystkim stoi dobrze znana w piwnym światku Piwoteka. Na pierwszy ogień wzięto styl Extra Special Bitter, który zaowocował powstaniem Miedzianej Dziewicy. Czy nowi kontraktowcy zaliczyli udany debiut? Czy ESB było dobrym wyborem na rozdziewiczenie nowej inicjatywy? Zapraszam do lektury!!!

Piwoteka to podmiot, który rozpoczynał od sklepu specjalistycznego z piwem w Łodzi. Z czasem działalność rozszerzyła się o multitap i sklep internetowy dzięki, któremu dobre trunki trafiają do klienteli niemającej możliwości na zakup czegoś ciekawego w swoich okolicach. Dodatkowo pod koniec zeszłego roku knajpa wyszła z inicjatywą uwarzenia pierwszego polskiego Russian Imperial Stoutu. Дед Мороз (Dziadek Mróz) powstał dzięki współpracy z Browarem Artezan. Zabawa była na tyle udana, że została ona powtórzona całkiem niedawno, przez co mogliśmy raczyć się Czerwonym Kapturkiem. Poza tym warto wspomnieć o fakcie, że Marek Puta, współwłaściciel i główna twarz Piwoteki Narodowej, maczał palce także w B-Day Lądowanie w Bawarii. Jak widać ciągota w stronę własnego piwa towarzyszyła PN od pewnego czasu. Dlatego dzisiaj jesteśmy świadkami tego, co z perspektywy czasu może nie dziwić. W radomskiej Pivovarii powstaje piwo pod marką Piwoteka. Co najważniejsze, nie jest to klon tamtejszych pozycji, a warzony i nadzorowany przez Marcina Chmielarza trunek. Pierwszy z nich nosi nazwę Miedziana Dziewica. Dlaczego? Po pierwsze, jest to dziewiczy twór nowego browaru kontraktowego. Po drugie, taki właśnie kolor powinien mieć Extra Special Bitter. Po trzecie, panowie są fanami zespołu Iron Maiden, który w lipcu zawita do Polski. Jakieś wątpliwości co do nazwy? Skoro nie to możemy zacząć. Miedziana Dziewica zawiera 5,2% alkoholu i osiąga ekstrakt na poziomie 13%. Etykieta jest zachowana w formie rysunkowej, co niby jest ciekawe, ale w tym przypadku jakoś średnio mi się to podoba. Poza tym napisy są mega nieczytelne.Miedziana Dziewica 2Otwieram. Po przelaniu do szkła piana okazuje się praktycznie zerowa, gruboziarnista, nietrwała, ale ładnie oblepiająca ścianki. Mimo wszystko po prostu kiepska. Kolor to mętny, brunatny odcień. Miał być chyba miedziany…Miedziana Dziewica 3Oby nie było tak jak z barwą. Zapach to przede wszystkim owoce, słód, karmel plus trochę chmielu W smaku lekkiej słodowości towarzyszy karmel, biszkopt oraz trochę niepasujący tu akcent drożdżowy. Tło jest dosyć mocno wytrawne. Na finiszu całkiem spora, minimalnie ziemista goryczka. Całość prosta i zahaczająca o wodnistość. Wysycenie na poziomie niskim.

Podsumowując, Miedziana Dziewica to lekko rozczarowujące piwo. Nie ukrywam, że spodziewałem się o wiele więcej, a dostałem po prostu poprawne ESB. Po smacznej wersji beczkowej naostrzyłem sobie pazury na opcję butelkową, ponieważ lubię usiąść w domowym zaciszu i spokojnie zastanowić się nad piwem. Jednak tym przypadku to właśnie „lana” Dziewica zaspokoiła mnie w większym stopniu.

7 thoughts on “Miedziana Dziewica, czyli podrdzewiały debiut

  1. kurde.. napisałes poprawne piwo.. nie probowałem tego piwa i pewnie nie sprobuje bo nie mam gdzie kupic, ale barwa jest masakryczna.. wyglada po prostu jak gnojowica..😀

  2. No i jeszcze ta cena, 10 PLN za butelkę (w Piwonii) powoduję, że Angielskie Śniadanie po prostu miażdży Dziewicę.

  3. Pingback: Czarny Wdowiec, czyli chmielowe przegięcie | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s