Cztery radlery, czyli poczwórny masochizm z odrobiną orzeźwienia

Radlery 1Sezon na piwo zbliża się wielkimi krokami. W sumie można powiedzieć, że już się rozpoczął pomimo tego, że maksymalne wyniki sprzedażowe dla browarów dopiero przed nimi. Jak co roku piwosze są „obdarowywani” nowinkami, które mają podbić ich podniebienia.  Zaskoczeniem nie będzie fakt pojawienia się czterech kolejnych radlerów na rynku. Czy podołam spróbować każdego? Czy można przeżyć takie wyzwanie? Zapraszam do lektury!!!

Niestety, ale po raz kolejny lato upłynie nam pod kątem radlerów. Wszystkie znaki na półkach sklepowych właśnie na to wskazują. Dlatego też podobnie jak rok temu, postanowiłem dobrać się do piwnych lemoniad i podpowiedzieć Wam po co ewentualnie sięgnąć, a co omijać szerokim łukiem. Podejście trochę masochistyczne, ale w końcu narobiło się tego tyle, że ciężko zdecydować się na coś konkretnego. Jeśli chodzi o lekkie i niezobowiązujące piwa, które są dostępne na większą skalę to zdecydowanie  cieszę, że Kompania Piwowarska wypuściła Książęce Jasne Ryżowe. Pewnie nie raz będzie ono ratowało sytuację, gdy dostęp do sensownego trunku będzie ograniczony. Jednak same radlery spełniają jeszcze inną rolę. Sporo osób traktuje je jako „lekarstwo” na kaca. Osobiście nie potrafiłbym przełknąć alkoholu na drugi dzień po zakrapianej imprezie, ale być może taki zabieg jest całkiem znośną kuracją… W sumie mniejsza z tym, ponieważ na „wyjściach” ogranicznam się z reguły do góra 4 piw lub małej ilości mocniejszego alkoholu. Dlatego też pojęcie hangover jest mi obce, z czego jestem bardzo zadowolony. Dobra, koniec uzewnętrznień. Pora zacząć.

Na pierwszy ogień idzie Lech Shandy Dry Orange. Jego parametry to 2,6 % alkoholu, a ekstrakt pozostaje tajemnicą. Etykieta to lechowy standard. Tym razem została ona muśnięta kolorem pomarańczowym.Radlery 2Pssst…. Przelewam do szklanki. Piana rośnie do średnich rozmiarów. Poza tym jest ona drobnoziarnista i w miarę trwała. Kolor to klarowny, złoty odcień. Zapach okazuje się całkiem przyjemny. Mamy tu przyjazną dla nosa pomarańczę, która przywodzi na myśl rozpuszczalne oranżadki sprzedawane w sklepiku szkolnym. Gdzieś tam czuć słód. W smaku nie jest chemicznie (lub też aż tak chemicznie). Pomarańcza wychodzi na wierzch, ale dosyć szybko miesza się z bazą słodową. Na finiszu subtelna, pestkowa goryczka. Całość w miarę orzeźwiająca i lekka. Wysycenie na poziomie średnim.

Podsumowując, Lech Shandy Dry Orange to sympatyczny napój piwny. Pamiętałem, że wersja cytrynowa była całkiem znośna, więc miałem nadzieję, że pomarańcz też sprawdzi się w swojej roli. No i dał radę, o ile potraktujemy ten napitek jako niepiwo.

Na drugi ogień idzie jabłkowy brat cytrynowej Warki Radler. Podobnie jak w pierwszej odsłonie tego trunku zawiera on 2% alkoholu przy nieznanej wartości ekstraktu. Etykieta typowo letnia, lodowa, orzeźwiająca z pluskającym się w wodzie jabłkiem.Radlery 3Otwieram i przelewam do szkła. Piana osiąga średnie rozmiary. Jest ona drobnoziarnista, zbita i całkiem trwała. Kolor to mętny, żółto-biały odcień. Tym razem zapach okazuje się również przyjemny. Zielone jabłko okazuje się całkiem miłe i mało chemiczne. Gdzieś tam zaznaczony jest minimalny słód. W smaku czuć bazę słodową, która dopiero po chwili dopełniania jest przez lekko słodkie, a zarazem kwaskowate zielone jabłka. Na finiszu pestkowa i cierpka goryczka. Całość delikatnie oblepia podniebienie, ale jest przy tym orzeźwiająca. Wysycenie na poziomie średnim.

Podsumowując, Warka Radler w wersji jabłkowej to całkiem smakowity napój piwny. Szczerze mówiąc to ta pozycja najbardziej ciekawiła mnie z tych wszystkich owocowych nowości i chyba się nie zawiodłem. Lubię zielone jabłka i wszystko co z nimi związane. W kategorii „ugaszacz” pragnienia – jestem na tak.

Dziwne, bo jakoś nie czuję się wymęczony. Rozochocony sięgam po kolejną butelkę. Tym razem jest to Wojak Radler, czyli „jedyny nieoszukany i bez enzymów”. Jego „uczciwe” parametry to 2,4% alkoholu i ekstrakt owiany tajemnicą. Etykieta to znany dla linii szablon. Tyle, że orzeł otrzymał cytrynę do towarzystwa.Radlery 4Otwieracz w ruch i przelewam. Niezbyt imponująca piana okazuje się drobnoziarnista, nietrwała i szybko opadająca do totalnego minimum. Kolor to mętny, pomarańczowo-żółty odcień (zdjęcie trochę przekłamuje ten fakt). Na zapach składają się głównie lekko chemiczne i ostre cytrusy. W smaku na pierwszym planie atakuje cytryna, które szybko ustępują miejsca wielkiej pustce. Baza słodowa praktycznie nieobecna. Przy beknięciu czuć delikatną chemię. Na finiszu minimalna i cierpkawa goryczka. Całość lekka i wodnista. Wysycenie na poziomie średnim, w stronę wysokiego.

Podsumowując, Wojak Radler to kiepski w swojej kategorii napitek. Puste, bez wyrazu, z obecną w smaku nieprzyjemną goryczą. Ta marka od zawsze kojarzyła mi się bardziej ze zdecydowaniem i męstwem. W końcu nie bez parady cała ta otoczka z boksem. Okazuje się, że chyba tylko prawdziwi twardziele dopiją zawartość butelki. Zlew.

Teraz już z lekkimi obawami podchodzę do ostatniej pozycji. Okocim Radler z limonką będzie starał się zawojować moje podniebienie. Wyrób Carlsberga zawiera 2% alkoholu, a ekstraktem standardowo nikt się nie pochwalił. Etykieta może i kojarzy się z orzeźwieniem, ale jest jakaś mało fajna dla oka.Radlery 5Miły dla ucha dźwięk, szkło do ręki i po chwili zawartość butelki znajduje się w szklance. Piana? Niewielka, gruboziarnista, nietrwała i bardzo szybko opadająca do pierścienia. Kolor to mętny, żółto-mleczny odcień. Zapach kojarzy mi się z kwaskiem cytrynowym. Nawet dosyć mocno. W smaku jest bardzo płasko. Głównie czuć wodnistość, która jest uzupełniania przez cytrynę o mocno cierpkim zacięciu. Na finiszu odnajdziemy gorzkawy posmak. Całość uboga, ale orzeźwiająca. Wysycenie na wysokim poziomie.

Podsumowując, Okocim Radler z limonką to całkiem fajny i orzeźwiający napój piwny. Ta cała cienkość bardzo mi pasuje, ponieważ od tego typu napitku oczekuję tylko i wyłącznie tego, że zredukuje on moje pragnienie. Mało słodkie, mało chemiczne i mało udziwnione. No i tyle wystarczy.

Dotrwałem do końca tego jakże trudnego z definicji dla mnie testu. Czy było ciężko? O dziwo nie aż tak bardzo. Czy zostanę fanem radlerów? Niekoniecznie. Czy będę je kupował w celu ugaszenia pragnienia? Nie, preferuję wodę gazowaną z ewentualnym dodatkiem cytryny. Czy przykro mi, że zamiast leciuteńkich jasnych, społeczeństwo pragnie radlerów? Cholernie. No, ale przynajmniej nie są to stworki w postaci czosnku, ani czekolady.

9 thoughts on “Cztery radlery, czyli poczwórny masochizm z odrobiną orzeźwienia

  1. Marcinie, nie możesz wymagać informacji o ekstrakcie podanej na czymś, co nie jest piwem, a jedynie mieszanką piwa z lemoniadą. Jaki ekstrakt mieliby podać? Początkowy piwa bazowego, czy końcowy piwa bazowego wzbogacony cukrami z napoju? Ani jeden ani drugi nie byłby miarodajny. Podawanie ekstraktu w radlerach mija się z celem, stąd bark takich informacji.

    Co do samych napojów, wg mnie Warka i Okocim są całkiem ok, natomiast Lech i Wojak to chemia i słodziki – niepijalne.😉

    • Masz rację, bo napisałem to tak jakbym tego wymagał.
      Mi podpasował jeszcze Lech. Pewnie ze względu na sentyment do pomarańczowych oranżadek ze sklepiku w podstawówce😉

    • Mam dokładnie to samo zdanie, Warka i Okocim smaczne, Lech i Wojak to chemia… Trafne porównanie do oranżady.

  2. Podziękował za test. Wiem co w razie czego polecić innym. Sam nie odczuwam chęci degustacji🙂
    Brakuje mi w Polsce zwykłych piw mających 3% alko. Albo wiecej piw bezalkoholowych-tzn łatwiejszego dostępu do nich. Taka APA bezalkoholowa-to byłaby rewelacja.

    • Może rajd po dziesiątkach przed sezonem. Mogą być czeskie🙂
      Mnie na przykład ostatnio przypasowała Postrziźinska Desitka, chociaż właściwie nie wiem czemu😉
      U nas to chyba tylko Wrocławskie i Jurajskie Pils….

  3. Pingback: Green Mill Cider, czyli piwny jabłecznik | Smak Piwa

  4. Pingback: Gościszewo Naturalne Niefiltrowane, czyli chleb w płynie | Smak Piwa

  5. Pingback: Ciechan Shandy, czyli lato na jesień | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s