B-Day Lądowanie w Bawarii, czyli w jedności siła

B-Day 1Stało się to czego nie każdy mógł się spodziewać. Dwa przodujące browary kontraktowe uwarzyły wspólne piwo. Dodatkowo duet ten został wsparty przez czołowy polski multitap. Wszystko to z powodu faktu, że te trzy podmioty obchodziły w podobnym terminie swoje urodziny. Z tego połączenia musiała wyjść piwna bomba. Czy rzeczywiście? Czy kooperacja się opłaca? Zapraszam do lektury!!!

10 maja miała miejsce bardzo wyjątkowa premiera. W związku z tym, że Browar PINTA, AleBrowar i Piwoteka Narodowa obchodzą swoje urodziny na początku maja, postanowiono na tę okazję stworzyć wspólny trunek. Bardzo świetny pomysł. Taka inicjatywa jest przede wszystkim dowodem na to, że na pewnej części piwnego rynku nie panuje jakaś złowieszcza i ostra konkurencja. Każdy ma swój kawałek tortu i wszyscy na ten moment są zadowoleni. Podział ról w całej kooperacji wyglądał mniej więcej tak: Piwoteka Narodowa wybrała styl w jakim miało być uwarzone piwo, PINTA przygotowała słody, a AleBrowar wziął na swoje barki chmielenie. Warzenie odbyło się 7 kwietnia w Browarze na Jurze, w którym na co dzień urzęduje projekt PINTA. Co powstało z tego wszystkiego? Ciekawa wariacja na temat niemieckiego weizena, który został potraktowany amerykańskimi chmielami. W skrócie – Weizen IPA. Zainteresowanie piwem było wręcz niesamowite. Ostatnimi czasy w Warszawie ciężej było dostać chyba jedynie Artezan Château. Sklepy dostały tylko po 2 kartony, a knajpy mogły z kolei liczyć jedynie na 2 kegi. Istna reglamentacja. No, ale w końcu każdy chciał spróbować, więc trzeba było rozdzielić po równo. Na szczęście nie musiałem walczyć o piwo jak lew, bo w spokoju oczekiwały na mnie trzy butelki. Tak, więc zacznijmy. B-Day Lądowanie w Bawarii charakteryzuje się następującymi parametrami: 5% alkoholu i 13,1% ekstraktu. Etykieta jest naprawdę ciekawa. Wojskowy motyw został potraktowany m.in. kolorami różu i fioletu. Do tego granat bojowy o chmielowym zacięciu. Z początku widziałem  w tym wszystkim serpentyny ze względu na fakt, że jest to urodzinowy projekt.B-Day 2Pssst… Po przelaniu do szkła piana urosła do dosyć obfitych rozmiarów. Ponad to okazała się ona drobnoziarnista, trwała i finalnie obecna do końca. Kolor to klarowny, rubinowo-herbaciany odcień. Szczerze mówiąc to spodziewałem się czegoś bardziej mętnego.B-Day 3Nareszcie. Zapach to czerwone owoce, banan, trochę goździków i delikatne cytrusy. W smaku od początku czuć sporą goryczkę, zza której wyłaniają się nuty czerwonych owoców i lekkie banany. W tle majaczą gdzieś goździki. Na finiszu dochodzi metaliczność i cierpkość cytrusów. Całość dziwna, ale mocno pijalna. Wysycenie na poziomie średnim.

Podsumowując, B-Day Lądowanie w Bawarii to bardzo ciekawe i smaczne piwo. Może i nie jest to pozycja, którą kupowałbym za każdym razem, ale z pewnością warto pochylić się nad paroma butelkami. Jednak wydaje mi się, że dzieje się tu trochę zbyt dużo. Spodziewałem się czegoś bardziej ułożonego. Mimo wszystko polecam spróbować, bo drugi raz nie będzie takiej okazji.

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

12 thoughts on “B-Day Lądowanie w Bawarii, czyli w jedności siła

  1. Dyżurna maruda się kłania. Właśnie B-day dotarł na prowincję i mam okazję skonfrontować rzeczywistość z moimi oczekiwaniami (i obawami). Swego czasu dałem wyraz swojej dezaprobacie (rozczarowaniu), że piwo mające być uświetnieniem jubileuszu działalności tak zasłużonych dla naszego piwnego rynku instytucji ma być kolejną AIP-Ą. Chyba niestety miałem rację. Tylko niskiemu mniemaniu o własnej wrażliwości sensorycznej „zawdzięczam” wrażenie, że piwo smakuje jak gorzka woda? Dla mnie lądowanie w Bawarii skończyło się całkowitym zwycięstwem aliantów. Weizena ja tu w ogóle nie czuję. Wygląda toto jak ESB, smakuje jak kiepska AIPA. Myślałem, że może wyjdzie coś w okolicach American Wheat wzbogacone o estry, ale się zawiodłem. Ciemne słody pszeniczne też nic tu nie wnoszą. Wypić można, ale po co?. Wolę Rowing Jacka. Czekam na szampon do włosów aromatyzowany Cascade.
    PS Proszę mnie nie banować🙂 Maja miłość i szacunek do PINTY i Alebrowaru nie została zachwiana a ta odrobina złośliwości to tylko dla pobudzenia szarych komórek Szanownych Panów dla stworzenia kolejnych rewelacji ( jak na ten rok, to dla mnie Smoky Joe is number one!)

    • mialem takie same odczucia.. w smaku tylko chmiel i nic poza tym.. a juz na pewno nie weizen, ktory ma przeciez tak specyficzny smak.. i kogo za to winic? wydaje mi sie, ze ekipe odpowiedzialna za chmielenie, a nie za zasyp.. pinta miala duzo mniej wpadek w swojej karierze (o ile w ogole jakies miala) niz alebrowar.. wlasciwie od pinty zawsze dostawalismy produkty stylowe, na wysokim poziomie, a w przypadku alebrowaru – nie zawsze oddawali dwa rowne skoki😉 ale pomimo wszystko fajnie, ze sie dzieje!

  2. Pingback: King of Hop, czyli samozwańczy król | Smak Piwa

  3. Pingback: Czerwony Kapturek, czyli urodzinowy eksperyment | Smak Piwa

  4. Pingback: Miedziana Dziewica, czyli podrdzewiały debiut | Smak Piwa

  5. Pingback: PINTA Ce n’est pas IPA, czyli dziwne piwo w nudnym stylu | Smak Piwa

  6. Pingback: Apetyt na Życie i Żytorillo, czyli żytnia amplituda | Smak Piwa

  7. Pingback: Podsumowanie piwnego roku 2013 | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s