Bitwa o Anglię, czyli wojowanie recepturą blogera

Bitwa o Anglię 1Dzieje się coraz lepiej. Jakiś czas temu Minibrowar Jan Olbracht zapowiedział ciekawą inicjatywę, do której mieli być zaproszeni piwowarzy domowi. Finalnie stało się tak, że do współpracy został zaproszony „jeden z nas”, czyli bloger piwny. Mowa tu o Bartoszu Nowaku. Teraz role się odwracają. Czy Bartek sprostał oczekiwaniom? Czy podpisanie piwa własnym nazwiskiem jest ryzykowne? Zapraszam do lektury!!!

Na początku tego roku browar restauracyjny Jan Olbracht zainwestował linię rozlewniczą. Ten wydatek wiązał się z możliwością dystrybucji toruńskich piw na większą skalę. Wcześniej butelki napełniano ręcznie. Wydajność wynosiła mniej więcej ok. 100 piw na godzinę. Nowa inwestycja pozwala napełniać ok. 900 butelek w 60 minut, w trybie półautomatycznym. Zdecydowanie lepiej i szybciej. Wszystko to ma również związek z chęcią Jana Olbrachta do kooperacji z piwowarami domowymi. Plany sięgają do ilości 10-12 piw rocznie, czyli dosyć ambitnie. Pierwszą osobą, która „rozdziewiczała” projekt był Bartosz Nowak, który również zajmuje się blogowaniem. Drugie w kolejce oczekuje piwo wędzone – „Dymy Olbrachta”. Ja również mogę pochwalić się tym, że być może za jakiś czas pojawi się piwo, którego będę pomysłodawcą. Może nie na poziomie receptury, a jedynie pomysłu, ale zawsze coś. Wszystko jednak odbędzie się w innym browarze. Także jeśli niedługo pojawi się saison, mild lub bitter (poza tym z Pracowni Piwa) to wiedzcie, że maczałem w tym palce🙂 No dobra, wróćmy do sedna. Bitwa o Anglię to przedstawiciel stylu English Pale Ale. Parametry wyglądają następująco: 5,5% alkoholu i 14% ekstraktu. Etykieta bardzo ładna, elegancka i dostojna. Szkoda tylko, że flaga brytyjska ginie gdzieś w tle.Bitwa o Anglię 2Pssst… Po przelaniu do szklanki piana urosła do dosyć sporych rozmiarów. Jest ona drobnoziarnista, zbita i ładnie oblepiająca szkło. Z kolei kolor to mętny bursztyn.Bitwa o Anglię 3Zaczynamy. Zapach to słód, karmel, czerwone owoce i guma balonowa. Ogólnie nie powala intensywnością. W smaku na pierwszy plan wychodzi owocowość wymieszana z karmelem i słodowością. Jednak po chwili ustępują ona miejsca… totalnej pustce. Teraz następuje przerwa, która przechodzi w ponadprzeciętną ziołową goryczkę. Całość rozproszona, ale dosyć fajnie pijalna. Wysycenie na poziomie niskim.

Podsumowując, Bitwa o Anglię to całkiem dobre piwo, ale nic ponadto. Może gdyby nad nim popracować to byłoby naprawdę godne uwagi. W obecnej formie jest po prostu chaotyczne i średnio zachwycające. Może i zaczyna się ciekawie, ale czar nagle pryska. Tak, więc lubiący butować piwa Bartek musi dzisiaj przyjąć parę gorzkich słów na klatę🙂 A podobno mówili, że blogerzy to banda poklepywaczy🙂

9 thoughts on “Bitwa o Anglię, czyli wojowanie recepturą blogera

  1. A czego można się spodziewać po kolesiu co ma na koncie kilka warek? Kopyra ma kilkadziesiąt i sobie nie zawsze radzi…

        • Widzę, zazdrość zżera panowie z piwohejt.🙂
          Dzięki Marcin za reckę, wiadomo, że zawsze jest coś do poprawy, ale piwo miało takie być – sesyjne do popijania. Nie miało nikogo kłaść na kolana. Niemniej ciosy przyjmuję z pełną pokorą🙂

        • To dziwne, bo piłem inne piwo Bartka i było pyszne. No, ale co ja tam wiem. Przecież koleś nie ma doświadczenia. Widzę, że istnieje moda na jeżdżenie po innych dla zasady…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s