Marcin w Beneluksie, czyli jak wydać 2/3 diety na piwo

belgium-beer-flagNa początku lutego miałem okazję odwiedzić Belgię, przy okazji zahaczając o Holandię. Wyjazd miał charakter służbowy, więc niestety nie było zbyt wiele czasu na piwne polowania. Jednak mimo wszystko musiałem skorzystać z takiej okazji i koniecznie odwiedzić parę ciekawych miejsc. Czy beer culture w Belgii rzeczywiście stoi na tak wysokim poziomie? Czy ciężko wydać 2/3 diety wyjazdowej na piwo? Zapraszam do lektury!!!

Kiedy dowiedziałem się, że czeka mnie służbowa podróż do Belgii byłem bardzo zadowolony. Gdy okazało się, że udaję się do miejscowości Wevelgem, nie mogłem w to uwierzyć. To przecież tylko 42,6 kilometra od Westvleteren, czyli swego rodzaju piwnej legendy. Pomimo lekkiego rozczarowania ich Blond-em codziennie kontrolowałem informacje na temat dostępności ichniejszych wyrobów w danym terminie. Tych, którzy nie znają całej procedury zakupu trunków z tego opactwa odsyłam tutaj. Jest, pojawiło się. Nie wierzę. Dwunastka!!! Poziom podniecenia był nieprzyzwoicie wysoki po to, aby w jedną chwilę spojrzeć na godzinę odbioru, która w 101% kolidowała z moimi obowiązkami. Niestety, ale trzeba było olać temat. Postanowiłem, że w ramach pocieszenia obłowię się w coś innego. Wyruszyłem. Droga do Wevelgem prowadziła przez Amsterdam. W związku z tym, że czas naglił miałem prosty cel – Brouwerij ’t IJ. Miejsce, które Docent skwitował jednym zdaniem: „Wizytacja Amsterdamu bez odwiedzin tego miejsca? Niemożliwe!”. Dlatego od momentu wyjścia z hotelu minęło 40 minut i byłem na miejscu.Brouwerij 't IJ 1Wszedłem do środka i po krótkiej chwili oszołomienia ilością pustych butelek…Brouwerij 't IJ 2… zdobiących wnętrze zamówiłem pierwsze piwo – „Łan IPA plis”. Barman uśmiechnął się i od razu wiedział skąd pochodzę. Powiedział, że głównie Polacy proszą o IPA, a nie o AJPIEJ. Cóż, takie przyzwyczajenie.Brouwerij 't IJ 3Później spróbowałem czegoś innego.Brouwerij 't IJ 4Jako czwarty poszedł Colombus i muszę przyznać, że te 9% ładnie weszło mi w nogi. Jednak trzeba było trzymać fason, bo obowiązki i takie tam różne. Dlatego wizyta dobiegła końca, ale z pustymi rękoma nie wyszedłem.Brouwerij 't IJ 5W tym momencie nastąpił koniec Amsterdamu od strony piwa. Następny dzień to już Belgia i Wevelgem. Praca, praca, praca i czekanie do wieczora, aż będzie można napić się jakiegoś dobrego piwa. Niestety, ale tutaj byłem dodatkowo uzależniony od innych osób, które dokonywały wyboru miejsc. Jednak kto zabroni wypić jedno małe w hotelu?🙂 Miejscowy Omer Blonde smakował jak lager z belgijskimi akcentami.  Słabe, a wszyscy wokół mocno się nim podniecali. Chyba lokalny patriotyzm brał górę na kubkami smakowymi. Dodatkowo było zimne jak cholera. Pomyślałem, że to pewnie wina hotelu.Wevelgem 6Kolejną część wieczoru zacząłem od Duuvel-a.Wevelgem 1Duuvel-a, do którego dołączyły żabie udka. Muszę przyznać, że było to bardzo dobre połączenie.Wevelgem 2Do czerwonego mięsa niestety już tak dobrze nie współgrało, więc zdradziłem piwo na rzecz wina. Jednak po chwili wpadłem na pomysł zamówienia Krieka i tutaj było już lepiej. Niestety, ale zdjęcia nie posiadam.Wevelgem 3Po wszystkim  zdecydowałem się na beczkowe Leffe Blonde. Wiem, wiem, ale wybór był mocno ograniczony.Wevelgem 4Niby wszystko fajnie, bo do każdego piwa dostałem dedykowane szkło, ale co z tego skoro wszystko było ponownie serwowane w jakiejś chorej temperaturze. Poczułem się jak w warszawskim Po Drugiej Stronie Lustra. Normalnie aż bolały zęby. Niech będzie, że tym razem to wina restauracji. Po kolacji zmiana miejsca na jakieś bardziej klimatyczne i bardziej barowe. Tutaj wybór też ograniczony do popularnych pozycji, ale zdecydowałem się na Orval-a. No i…Wevelgem 5Tak. Też za zimny. Trzeba było ogrzewać w dłoniach, żeby cokolwiek poczuć. To jest ta sławna belgijska kultura piwa? Ehhh… koniec wieczoru. Następnego dnia dostałem namiary na sklep z ciekawymi piwami. Dotarłem, wchodzę, a tam coś na kształt… Makro. Normalnie fatalnie, ale może się uda. Znalazłem interesujący mnie dział. Dużo ciekawych pozycji, ale co z tego skoro nie jestem zainteresowany zgrzewkami… Oj, nie uśmiecha mi się ta Belgia. Na szczęście po drugiej stronie ulicy znajdował się mały supermarket, który już nie zawiódł. Może oczekiwania miałem większe, ale przynajmniej sprzedawali na sztuki i to w bardzo atrakcyjnych cenach. Wziąłem to co było, plus te sławne czekolady, powrót do samochodu i kierunek Polska. Fajnie, bo przez Brukselę. W związku z tym, że Bruksela to mam jeden cel – Delirium Cafe. W belgijskiego stolicy sklepy już pozamykane, bo dotarłem dosyć późno, ale przynajmniej odwiedzę legendarne miejsce. Szukam, pytam się, szukam, pytam się i w końcu mam.Delirium 1Knajpa posiada trzy poziomy: parter to piwnica, czyli królestwo piwa butelkowego. Podobno 2000 na 2400 dostępnych pozycji w Belgii.Delirium 2Jednak karta szybko zweryfikowała turystyczne informacje. Lista dostępnych pozycji wyglądała następująco:Delirium 6Parter to świątynia piwa beczkowego. Tutaj do wyboru 27 pozycji i 8 oczekujących na swoją kolej.Delirium 7

W związku z nazwą lokalu pierwszeństwo miało Delirium Tremens. Dlaczego nie Delirium Noctornum? No bo te pierwsze jest lżejsze, a nie miałem zamiaru poprzestać na jednym. Pierwszy raz dostałem piwo w niededykowanym szkle. Plus jest taki, że tym razem temperatura trunku była optymalna, a szkliwo na moich zębach nie ucierpiało.Delirium 3Spodobał mi się jeden patent. Ruch jak cholera, więc barmani musieli uwijać się w pocie czoła. Dlatego też nie celebrowali w jakiś szczególny sposób nalewania. Z pomocą dla ociekającego pianą szkła posłużyło wiadro z wodą, w którym zanurzano piwo przed podaniem. Patent o wiele lepszy niż łyżeczkowanie. Słonik wypity, więc przyszła kolej na L’Alcihmiste Eisbock z Kanady. Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tak smacznego piwa z kraju, który graniczy z USA.Delirium 4W tym momencie zaprzestałem dalszej fotorelacji, ponieważ postanowiłem odpłynąć i cieszyć się pięknymi chwilami. Jeśli chodzi o pierwsze piętro to wydawało mi się, że jest ono miejscem najspokojniejszym, w którym można delektować się specjałami w ciszy i skupieniu.Delirium 5W tym momencie chyba będę kończył ten niezbyt krótki wpis. W sumie najdłuższy jaki zdarzyło mi się naskrobać w dziejach bloga. Zastanawiałem się, czy nie podzielić go na części, ale mam nadzieję, że forma jest dosyć przystępna i nikt nie poczuł się wynudzony.

Moje refleksje na temat Belgii i Holandii? Jeśli chodzi o drugi kraj to odwiedziłem tylko Brouwerij ’t IJ. Muszę przyznać, że warto i jest to obowiązkowa pozycja piwosza w Amsterdamie. Zresztą na mapie zaznaczyłem tylko dwa punkty, które chciałem odwiedzić.AMSTERDAMBelgia? Może trafiłem na złe miejsca, ale temperatura serwowania piwa w Kortrijk była naganna. Na szczęście wylądowałem w Brukseli, w której wiedzieli, że Blonde, Dubbel, Tripel, Strong Ale to nie eurolagery i nie trzeba podawać ich prosto z zamrażalki. Czy chciałbym wrócić do tych krajów? Z pewnością, ale nie w celach służbowych, a czysto turystyczno-rozrywkowych. Wtedy na pewno byłbym ukontentowany w 100%.

13 thoughts on “Marcin w Beneluksie, czyli jak wydać 2/3 diety na piwo

  1. „2/3 diety na piwo”… to chyba nie tylko w Belgii łatwo wydać… podobny „problem” miałem w Ingland🙂 czy Bayern🙂
    a tak na marginesie w Anglii też się z wymową IPA w pubie przejechałem… ale tam nie zrozumieli🙂 choć w innym pubie mieli EPA (English Pale Ale) i to się bardziej jakoś na kształt „naszego” ipa wymawiało😉

  2. Fajny art . Tylko pozazdrościć pracy .Też bym chciał , tak wyjechać z „delegacją ” z firmy i zwiedzić kraje w których ma placówki (znaczyć sklepy).

    • Zdaję sobie sprawę, że takie wpisy są atrakcyjne. Mam parę pomysłów i trochę materiałów, ale brakuje mi czasu na tworzenie. Jak tylko ogarnę mnóstwo spraw poza blogowych to zabiorę się za wdrażanie tych koncepcji oraz za poprawienie całej strony. Może nawet wznowię zeszłoroczne przygotowania do vloga. Jednak coraz ciężej jest mi utrzymać cykl – notka co 3 dni. Póki co ograniczam się do mini komentarzy/spostrzeżeń na początku większości recenzji🙂

  3. Pingback: Keizer Karel Goud Blond, czyli jak chomikować piwo przez 4,5 roku | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s