Bracki Rauchbock, czyli Mikołajkowa wędzonka

Bracki Rauchbock 1W końcu nadeszła ta chwila. Dzisiaj szósty dzień grudnia, czyli premiera Grand Champion Birofilia 2012. O godzinie 18:00 w wybranych miejsach można było nabyć premierowe piwo, które jest swego rodzaju ukłonem dla piwoszy. Tym bardziej, że surowce do tegorocznego Rauchbock-a kosztowały tyle, że całość wychodzi na zero. Czy warto było czekać tyle czasu? Czy piwo sprostało wysokim oczekiwaniom? Zapraszam do lektury!!!

Tym razem Almowa premiera przy ul.Grójeckiej odbyła się bez problemów. W zeszłym roku o godzinie 18:00 hostessy dowiadywały się o co chodzi, a jedna osoba żywiołowo próbowała ustalić cenę za piwa. Dzisiaj było już tak, jak być powinno. Na wyznaczonym miejscu czekał piwowar domowy (Paweł Leszczyński), który miał pojęcie w czym tak naprawdę bierze udział. Pomogłem odsłonić stoisko, które było „ubrane” w za ciasny o dwa rozmiary materiał i sięgnąłem po sprawcę całego zamieszania, czyli Brackiego Rauchbocka. Pomimo tego, że byłem jedyną czekającą osobą to uważam, że warto celebrować takie chwile. Mówię o tym, bo niestety, ale nie wszyscy wyszli z takiego założenia i nie uszanowali godziny zero. Mniejsza z tym. Geneza powstawania Grand Champion Birofilia jest chyba znana, więc nie będę się o niej rozpisywał (niezorientowanych odsyłam tutaj). Zaczynajmy. Dzisiejszy bohater to koźlak dymiony. Zawiera on 6,5% alkoholu, a jego ekstrakt osiąga 16,5%. Oprawa graficzna to z pewnością atut tego piwa. Ciemna, elegancka, z akcentami, które wskazują na wędzony charakter zawartości.Bracki Rauchbock 2Pssst… Przelewam do dedykowanego sniftera. Piana nie imponuje rozmiarem. Po chwili zredukowała się do pierścienia. Kolor to piękny odcień rubinu.Bracki Rauchbock 3Chwila prawdy. Zapach zdradza Nam, że nie będzie to druga Schlenkerla. Wędzonka nie dominuje i poza nią czuć również słód i alkohol. W smaku jest podobnie. Słodowość bardzo fajnie przeplata się z delikatną wędzonością i suszonymi owocami. Jednak trochę zbytnio przeszkadza mi mało subtelny alkohol. Na finiszu średnio intensywna goryczka. Całość zbalansowana i zaskakująco lekka. Wysycenie poniżej średniego poziomu.

Podsumowując, Bracki Rauchbock to dobra, ale potrzebująca czasu wędzonka. W sumie to nazwałbym ją wersją light, dla szerszego grona odbiorców. Miłośników Schlenkerli (zaliczam się do takowych) może rozczarować, ale przecież nie chodzi tu tylko o dym. Podoba mi się harmonia jaka tu panuje. Z pewnością piwo potrzebuje jeszcze czasu, aby wszystko się w nim ułożyło. Nuty alkoholowe trochę psują doznania, więc polecam zachomikować parę butelek na przyszłość. Warto spróbować, ale czy przebija mojego ulubionego Grand ChampionaBrackie Pale Ale Belgijskie…?

Na koniec trzy zdjęcia z Almowej premiery. W tym miejscu nie można robić zdjęć, więc proszę wybaczyć ich partyzancki charakter. Od momentu poproszenia ochroniarzy o pozwolenie na parę pstryknięć, jakoś dziwnie mnie kontrolowali🙂

21 thoughts on “Bracki Rauchbock, czyli Mikołajkowa wędzonka

  1. Piwo jest bardzo, bardzo dobre. znacznie lepsze niż ubiegłoroczny czempion. Zapach wyraźnie koźlakowy, ale już smak wyraźnie wędzony. Bardzo fajne zbalansowanie i ta barwa i piana. Dla mnie, bardzo dobry czempion i wspaniałe piwo. Obawiałem się troszkę tej wędzonki, ale jestem miło zaskoczony.

    • Ja miałem nadzieję na większe uderzenie wędzonki, ale nie jest źle. Według mnie zeszłoroczny Grand Champion to porażka, więc nawet nie biorę go pod uwagę.

  2. Chyba jutro się wybiorę do Almy… mam nadzieję, że u nas też już jest… a na razie kończę swoje Aecht Schlenkerla Rauchbier Märzen, które właśnie dziś przyjechało do mnie kurierem prosto z browaru🙂

  3. Nie tak dobre jak pierwszy champion, ale ogólnie niezłe, nie chcę się powtarzać, wszystko napisałem tutaj:

    http://www.piwo.org/topic/8295-piwolog-rauchbock-%E2%80%93-grand-champion-2012-%E2%80%93-recenzja/#entry176686

    Na rynku będzie miał małą siłę przebicia, ale ma zalety. U nas w Almie poza garstką zainteresowanych też wiele osób nie było, nie znaczy to jednak, że ten GCH to nie będzie sukces. Jeśli drugą butelkę pije się po pierwszej dla przyjemności, to coś w tym musi być, nie?

        • Ale styl jest niemiecki. Wolałbyś, żeby w Niemczech oscypek, żurek i inne typowo polkie dania były sprzedawane pod nazwą oryginalną czy żeby powymyślano im germańskie odpoiwedniki z „umlautami”?

    • Dla zagranicznych osób także łatwiej jest znaleźć „Bracki Rauch Bock”, niż „Bracki Koźlak dymiony”.😉

      • A niby dlaczego mamy robić wszystko pod obcokrajowców? To może według Ciebie lepiej w ogóle zlikwidować polszczyznę i zacząć mówić po angielsku czy niemiecku, bo tak będzie łatwiej obcokrajowcom.

        • Widzisz, to działa w obie strony.
          Załóżmy przebywam sobie na Węgrzech i szukam jakiegoś piwa.
          W supermarketach zazwyczaj obsługa tyle wie, że to jest jasne, a to jest ciemne piwo. Nie obraziłbym się za napis małym druczkiem „Pale Ale” albo „Bockbier”, ułatwiłoby mi to szukanie.
          I nie chodzi o etykietę, że musi być cała po angielsku/niemiecku😉

  4. Na Węgrzech bym szukał prędzej win tokajskich😀 Niemniej jednak, nazewnictwo powinno być międzynarodowe, Bock to Bock, ma swoje podziały i właśnie mamy przykład takiego piwa, o niemieckim rodowodzie, bo w Polsce takich piw nie było.

  5. Chłopaki mają rację – dobrze jak na etykiecie jest wymieniona oryginalna nazwa rodzaju piwa , bo to nawet nam by to pomogło , bo czasem nazwy piw niewiele mówią np: Lwówek Kożlik – czyli po samej nazwie można by stwierdzić ze to coś w rodzaju Kożlaka (Bockbier) a to jedynie ciemny lager . No ale nie o tym miałem pisać.
    Zdegustowałem , Zastanawiam się nad jedną rzeczą , czy przypadkiem nie kupić jeszcze jednej butelki ( lub 3🙂 ) i nie skitrać ich w piwnicy przynajmniej do czerwca -lipca żeby piwo miało okazję do spokojnego dorośnięcia , tym bardziej że zgadzam się z opiami że po prostu jest za młode .
    Według mnie , chociaż to będę musiał potwierdzić drugą degustacją , aromat wędzonki jest za słaby trzeba się chwilę wąchiwać aby ją poczuć ( chociaż w moim przypadku to najpewniej wina szkła – niestety jestem dopiero na etapie kompletowania przy sporych protestach małżonki ) . Zdecydowanie zwiększył bym na chmielenie piwa ,
    Idąc za recenzją Bogusia ( o ile mogę tak mówić ) to zdecydowanie Lov-e , nie jest żle , ale mogło być nieco lepiej .

    • Mam identyczny plan-ze dwie butelki pragnę zabunkrować. Zrobiłem tak chwilę moment temu z pierwszym Grand Champion’em i czas mu zdecydowanie pomógł, choć i tak mi bardzo smakował.

      Można, a nawet trzeba tak mówić😀

      Słyszałem, że w wersji z kija jest więcej wędzonki, ale okazji nie miałem.

      • No i wyciągnąłem sztukę z piwniczki . Śmiało można powiedzieć że półtora miesiąca dojrzewania pozwoliło się mu rozwinąć . Zapach wędzonki mimo szklanki jest powalający .

  6. Pingback: Bracki Rauch Bock | Browarnia

  7. Pingback: Podsumowanie piwnego roku 2012 | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s