Orkiszowe z Czosnkiem, czyli recepta na wampiry

Dzisiaj miało być o Dyniamicie z PINTY, ale wychodzi na to, że druga część Halloween odbędzie się w następnym tygodniu. Powodem tego jest przerażające piwo z Olsztyna. To co było zeszłorocznym prima aprilisowym żartem, staje się obecnie faktem. Wiele osób nie uwierzyło i nadal nie wierzy. Czy w związku z tym grozi Nam również wspomniany wtedy Śledź w Piwie? Czy czosnek i piwo to dobre połączenie? Zapraszam do lektury!!!

Browar Kormoran pozazdrościł chyba browarom kontraktowym i również postanowił zabrać się za uwarzenie czegoś ciekawego. W tym tygodniu miała miejsce premiera Weizenbocka, który jest zapowiedzią nowej linii piw – Podróże Kormorana. Trochę wcześniej na półki sklepowe trafił dzisiejszy bohater, czyli Orkiszowe z Czosnkiem. Jest to trzecie Orkiszowe z Olsztyna. Po wersji tradycyjnej i miodowej przyszedł czas na wielki eksperyment. No bo jak nazwać tak dziwne połączenie? Ja osobiście lubię czosnek, więc jestem równie ciekawy, co przerażony. Oczywiście jak to w Kormoranie bywa, potrzebne składniki nabywane są w regionie Warmii. Dlatego też czosnek użyty to stworzenia tego „dziwoląga” pochodzi właśnie stamtąd. Zaczynamy. Orkiszowe z Czosnkiem zawiera 5,1% alkoholu i osiąga ekstrakt na poziomie 12,5%. Etykieta to znany już z innych piw szablon. Jednak tym razem na froncie widnieją trzy główki czosnku, a kolorystyka jest utrzymana w równie czosnkowym klimacie.Otwieram. Przy nalewaniu drobnoziarnista piana urosła do średnich rozmiarów. Była obecna do końca, fajnie oblepiając szkło. Kolor to mętny, bladożółty odcień.Chyba nie ma już odwrotu. Zapach to intensywny czosnek, kapusta kiszona i minimalny słód. W smaku nie jest już tak nieprzyjemnie. Bardzo delikatna słodowość, która zahacza o wodnistość, jest dopełniana przez głównego bohatera, czyli czosnek. Jednak ten dominuje już całą resztę i swoją ostrością psuje przyjemność z popijania. W tle obecna kwaskowatość. Wszystko jest ciężkie i męczące. Wysycenie średnie, w stronę niskiego.

Podsumowując, Orkiszowe z Czosnkiem to męczące i nie sprawiające przyjemności piwo. Pomimo, że jestem fanem czosnku to jego obecność w złocistym trunku nie jest przeze mnie pożądana. Wytrzymałem niecałe pół szklanki, a resztę musiałem zapoznać ze zlewem. Przykro mi, ale nawet zdrowotne właściwości tego warzywa nie przekonają mnie do ponownej próby. Piwo ma sprawiać radość, a nie męczyć.

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

26 thoughts on “Orkiszowe z Czosnkiem, czyli recepta na wampiry

  1. Ale zaraz podniosą się głosy, że to przecież takie nowatorskie piwo i rynek go wręcz pragnął, hehe. A już poważnie, piwo mi smakowało na początku, im bliżej dna tym robiło się cięższe, bardziej czosnkowe, jak zupa gęsta i mało pożywna. Z tym że czy trzeba nam takich warzywnych wynalazków?

    • Pierwsze łyki były do zniesienia, ale reszta strasznie męczyła.
      Może ten czosnek to koniec ery olsztyńskich owoców w piwie? Weizenbock jest smakowity, więc niech to będzie początek nowej drogi.

  2. Taa. Rynek go pragnął , a ludzie w prost czekają na śledzia w Piwie ( chociaż odpowiednie piwko do śledzika to nie taki zły pomysł , co prawda lepiej smakuje z innym alkoholem ).
    No ale dość dywagacji na inne tematy .
    Ogólnie , warzywa w piwie to chyba nie do końca trafiony pomysł – niby słyszałem że Konstancin do czarnego dębu dodaje buraka i cykorie , ale nie próbowałem . Z drugiej strony , na tyle lubię czosnek , że pochłaniam takie ilości , że w pitym piwie , ledwo gdzieś tam się przewinął i to raczej na granicy wyczuwalności . Chociaż powinienem na początku zaznaczyć ze nie wypiłem całego , bo mieliśmy tego dnia z kolegą degustacje kilku piw i zasadniczo wychodziło nam po pół piwa .
    Wiec z tego powodu , prawdopodobnie nie miałem wrażenia ze piwo w pewnym momencie robi się meczące. Chociaż w towarzystwie pieczonych skrzydełek było bardzo przyjemne .

  3. Właśnie popijam, też jestem amatorem czosnku. Mi osobiście smakuje, ale piję je jako drugie po kresowym i przegryzam chipsami.Tak samego to bym chyba nie wypił🙂

  4. Pingback: PINTA Dyniamit, czyli dynia w piwie | Smak Piwa

  5. A ja powiem tak. Piwo nie do picia, ale może okazać się doskonałe jako przyprawa. koniec końców nawet wina dzieli się na te do picia i tzw. kuchenne służące do podlewania potraw.

  6. Po tych negatywnych komentarzach , totalnie zniechęcony spodziewałem się że pierwszy raz że wyleje piwo do zlewu ale o dziwo nie było tak źle . Ciekawy smak zawsze to coś innego. Tego piwa nie kupie pewnie jeszcze raz ale spróbować było warto . Dla mnie ten czosnek pod koniec dość intensywny ale nie taki zły, powiedziałbym intrygujący .

      • Przesadzacie. Piwo jak najbardziej do wypicia w całości. Oczywiście jeśli lubicie smak czosnku i kiszonych ogórków.😉 Minionej zimy wykupywałem cały zapas w osiedlowym sklepie. Czekam na tegoroczny powrót, podobnie jak na pintowski Koniec Świata, który podobno na dniach powinien pojawić się w hurtowniach.

  7. W życiu nie piłem nic tak ohydnego! absolutnie abominacyjne piwo, najgorsze jakiego próbowałem. Totalna porażka, zbierało mi się na wymioty w trakcie. Lubie eksperymenty kormorana, ale bez przesady – to piwo to jakaś pomyłka, zupełnie nie do picia, może na marynatę dobre, ale jak na marynatę to trochę za drogie.

  8. Kupiłem wczoraj jedno… a dzisiaj trzy🙂
    Jaka jest jego cena, bo spotkałem w Warszawie w Żłotych ale kosztowało 6.02zł a jak na nasze krajowe piwo to chyba trochę drogo:/

  9. Pingback: Podróże Kormorana Weizenbock, czyli pszekozioł z Olsztyna | Smak Piwa

  10. Pingback: Zlatopramen Radler Zimni, czyli piwna pralina | Smak Piwa

  11. Pingback: Brok Stout Export, czyli niestout | Smak Piwa

  12. Pingback: Raciborskie Niefiltrowane, czyli warzywny wywar | Smak Piwa

  13. Pingback: PINTA Oto Mata IPA, czyli piwo z ryżem | Smak Piwa

  14. Pingback: Cztery radlery, czyli poczwórny masochizm z odrobiną orzeźwienia | Smak Piwa

  15. Dla mnie osobiście totalna porażka! Pierwsze 2-3 łyki – nie powiem – bo całkiem, całkiem znośne. Ale z każdym następnym – coraz gorzej i ciężej. Jedno z niewielu piw, których nie dopiłem do końca, bo nie byłem w stanie (a i tak piłem jedno na pół z żoną, bo też piwo lubi;) – tak mam dobrze:)): po którymś łyku czułem, że piję gęsty żur, a nie piwo (żona też nie dała rady i 1/3 piwa poszła w zlew). Można spróbować jako piwny eksperyment, ale na pewno nie kupię więcej i nie polecam (mimo, że oboje z żona bardzo lubimy czosnek;)).

  16. Pingback: Grand Imperial Porter Chili, czyli porter to nie czekolada | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s