Naked Mummy, czyli Haloween według AleBrowar

Naked Mummy 1 (2)Piwo dyniowe od AleBrowar wreszcie trafiło do sklepów. Po perypetiach związanych z wersją beczkową teraz na pewno degustacja dojdzie do skutku. Najpierw nieudana premiera dotknęła Warszawę, a ostatnio kłopoty logistyczne zasmuciły Piwotekę Narodową. Czy Naked Mummy obroni się sama i zmaże plamę niepowodzeń? Czy może też środowisko piwne ma rację, zarzucając jej twórcom zbytnie „pompowanie balonika”? Zapraszam do lektury!!!

Na tegoroczne Haloween, dwa browary kontraktowe (PINTA i AleBrowar) postanowiły uwarzyć piwa w stylu Pumpkin Ale. Eksperyment z dynią to kolejne ciekawe działania, które proponują Nam obie ekipy. Miałem już okazję próbować obu trunków w wersjach beczkowych. Po robiącym wrażenie, ale wydającym się zbytnio goździkowym Dyniamicie od PINTY, udałem się na premierę Naked Mummy. Ta z kolei nie doszła do skutku. Jednak mimo wszystko mogłem skosztować wersji zawierającą gęstwę drożdżową. No i miło się zaskoczyłem, ponieważ pomimo „skażenia” piwa, odebrałem je jako smaczniejsze (z mocno wybijającym się imbirem). Dzisiaj pora sprawdzić, czy tamte wrażenia były prawdziwe. Naked Mummy zawiera 6,2% alkoholu i 16% ekstraktu. Etykieta? Znowu się powtórzę, ale taka koncepcja do mnie nie trafia. Może po prostu preferuję normalną, nie chcącą szokować na siłę grafikę? Gnijąca mumia też jakoś średnio do mnie przemawia. Jednak pomysł z fosforyzującą etykietą, choć nie potrzebny, to z pewnością ciekawy.Naked Mummy 2 (2)Pora otworzyć. Przy nalewaniu drobnoziarnista piana rośnie do średnich rozmiarów. Ponadto była ona obecna do końca w postaci minimalnego kożucha, lekko oblepiając szkło. Kolor to pomarańczowo-herbaciany odcień.Naked Mummy 3 (2)Zaczynamy. Zapach to dynia, pomarańcze i imbir. W smaku od początku na wierzch wychodzi imbir i chmiel. Baza słodowa wyczuwalna, ale trochę zbytnio przykryta przez aromaty żywiczne. W tle stosunkowo wyraźna gałka muszkatołowa, która pozostawia charakterystyczny posmak. Na finiszu lekka, rozmyta dynia. Całość średnio treściwa i delikatnie słodkawa. Wysycenie średnie, w stronę niskiego.

Podsumowując, Naked Mummy to ciekawe, ale mało dyniowe piwo. Wydaje mi się, że AleBrowar nie chciał przesadzić z „pumpkinowymi” akcentami i trochę zboczył z toru. Może to i dobrze, że Halloween-owe nuty nie atakują ze wszystkich stron, ale fajnie gdyby nie były one zdominowane przez chmiel. Mimo wszystko traktowałem to piwo jako ciekawostkę i odskocznię od standardów, więc nie będę go punktował. Polecam spróbować i tyle.

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

26 thoughts on “Naked Mummy, czyli Haloween według AleBrowar

  1. Piwa z pewnością ciekawe, rozszerzające nasze piwne horyzonty, drażni mnie tylko jedna rzecz- wciskanie nam na siłę anglo-amerykańskiej kultury (Halloween itp.). Czy my już nie mamy własnych słowiańskich obyczajów!? Owszem można by uwarzyć dyniowe, nawet jesienią, ale żeby nie promować Halloweenu, a z okazji Dziadów zrobić coś naszego tradycyjnego (tak jak zrobił to Kormoran).

  2. Też planuję spróbować i tyle. Po tym co przeczytałem nie sądzę że miałbym ochotę na następne takie wynalazki.

  3. Jak się pojawi, może i spróbuję, ale produkty AleBrowaru jakoś mnie nie zachwycają (pomijając stronę estetyczną). A promowanie na siłę obcych wzorców też nie jest zbyt mile widziane. Kwestia może też wyglądać tak, że skoro nie potrafimy zrobić dobrego tradycyjnego piwa, zróbmy jakieś wynalazki, do których nawet odniesienia konsument nie będzie miał, więc nie będzie mógł nam zarzucić, że znowu spier…psuliśmy.

    • Nie wiem na jakiej podstawie tak uważasz i dlaczego tak myślisz, to nie jest żadne promowanie na siłę obcych wzorców, nikt Ci nie wciska do domu dzieci z cukierkami i dyni. Też nie jestem fanem bezmózgiego kopiowania wszystkiego co z USA, ale to przecież nie tak działa. Jeśli chodzi o AleBrowar, to jeśli tych trzech facetów potrafi uwarzyć tak dobre IPA, to na pewno z „tradycyjnym” (o cokolwiek Ci chodzi) też by sobie poradzili. Po prostu to jest ich target, takie piwa robią, nie mają być tradycyjne, maja być nowe i dla 95 % Polaków nie znane.

      • ale po co robić en-tego lagera czy tam jakieś inne jasne (moze wyjaśnij co rozumiesz przez piwo tradycyjne). Polskich IPA jak na lekarstwo więc popieram, polskiego pumpkin ale’a też nie było, wolę to niż te miodowe czy inne słodkie wynalazki. „Każdy może tego panie krytykować” ale niech to będzie jakaś merytoryczna krytyka. Mumia jest piwem sezonowym, następna warka będzie pewnie za rok (jeśli w ogóle). Do tej pory mamy piwa które w polskim wydaniu praktycznie były niedostępne i ja popieram ten kierunek. Tradycyjnych piw jak „mrówków” Pinta i AleBrowar to moja osobista edukacja piwna, nie wiem czy zainteresowałbym się piwem od nich gdyby uwarzyli kolejnego lagera czy jakiegoś portera. Z drugiej strony chłopaki pewnie warzą coś czego sami z chęcią by się napili.

        • Sushi z pewnością nie, ale nie wiem co złego miałoby być w spaghetti? I czy to wnosi coś do dyskusji? Dziwi mnie, że posądza się mnie o takie herezje jak twierdzenie, że piwem tradycyjnym jest lager-kiedy się ów styl pojawił? Skoro w pewnym wątku na tym blog’u wręcz ganiłem próby zrobienia polskiego pilznera-bo mamy parę przedstawicieli tego gatunku i Polska nie musi się starać o ten właśnie rodzaj, za to może rozwijać inne-tradycyjne właśnie i wpisane w
          naszą historię. Browary Lwowskie (śp.niestety) doskonale radziły sobie na rynku
          produkując 3 gatunki piwa: Imperjał Porter, marcowe i jasne. Można było, można. Browary brytyjskie produkowały 4-5 gatunków na krzyż, udoskonalając każdy z nich z biegiem lat aż doprowadziły je do absolutnej perfekcji, w dzisiejszych czasach słynny browar Fuller’s ogranicza się do 9-10 gatunków i cały czas warzy gamę tradycyjną.

        • No spaghetti tez lubię a sushi nie znoszę, więc tu się zgadzamy. Zgadzam się też z Szanownym Gospodarzem, że byłem nieco złośliwy! Po prostu alergicznie reaguje na zbitkę słowna „promowanie obcych wzorców” Może mi z komuny zostało, bo już długo żyję… Jednak jako piwożłop nieco w świecie bywały mam już po uszy dobrych lagerów (jak się łatwo domyśleć, mój „świat” to głównie Europa Środkowa}. Po kuflu beczkowej Ćernej Hory 10, czy piwach z małych czeskich i austriackich browarów, moja ciekawość dobrego lagera została zaspokojona. Dzięki Panom z AleBrowaru i Pinty mogę zwiedzać świat nie ruszając się zza baru.I za to im dziękuję!. PS browar Kormoran wypuścił serię „Podróże Kormorana”. jestem akurat po degustacji weitzenbocka. To tak a’propos. Można robić piwa obce nam geograficznie i ideowo i piwa”tradycyjne z Warmii iMazur”

  4. Spróbowałem . No i na pewno piwo jest dobre , Tylko tyle że aromaty przypraw i dyni ledwo co wyczuwalne , bo wszystko zagłusza chmiel – którego według mnie w tym piwie powinno być mniej .
    A co do etykiety , nie wiem , może miałem wybrakowany egzemplarz ( a nawet 2 różne ) które ledwo co fosforyzowały .
    W podsumowaniu stwierdzam – spróbować jako ciekawostkę i mieć nadzieje że w przyszłym roku albo poprawią recepturę , albo zrobią coś innego .

  5. odnośnie „tradycyjnego piwa”, nazwa Ale Browar dosyć wyraźnie sugeruje, ze chłopaki nie mają w planach robienie lagerów.

  6. Ale od kiedy ja uważam za tradycyjne piwo lager’a? Toby mnie interesowało:) Skąd taka niemądra konotacja? Niech warzą piwa ciekawe, piwa niekonwencjonalne, ale niech nie będzie tej pogoni za nie wiadomo czym. Co chwilę mamy coś nowego, a żaden z tych produktów nie jest rozwijany czy dopieszczany-nawet dochodzą do mnie głosy, że kolejna seria tej czy innej edycji jest gorsza, mniej chmielona, etc, etc. I moim zdaniem lepiej jest zrobić parę produktów doskonałych i na nich się skupić niż zalewać rynek masą produktów średnich, słabych i czasem de facto, mało potrzebnych, bo nie przynoszących ani zysku ani prestiżu. Zobaczymy czy za rok ktoś będzie pamiętał orkiszowe z czosnkiem, dyniowe różne czy w ten deseń? Biorąc pod uwagę dostępność i zainteresowanie konsumentów, myślicie, że ono będzie trwać wiecznie? To są po prostu fajerwerki, wybuchło, narobiło szumu, huku i po zawodach, minie jakiś czas, temat będzie już dawno zamknięty.

    • A ja zacytuję Kopyra, bo się akurat tu z nim zgadzam: “życie jest za krótkie zęby pić ciągle to samo piwo”.
      Przez lata w ogóle nie znałem smaku innych piw niż lagery (na rynku były tylko koncerniaki), potem wyjechałem za granicę i spróbowałem innego piwa. Po powrocie do Polski nie było powrotu do eurolagerowej szarości. Mnie najbardziej cieszy że są wreszcie polskie stouty, a IPA prawdopodobnie nigdy nie spróbowałbym gdyby nie ta cała rewolucja. Z tego co słyszałem AleBrowar chce sztandarowe piwa (Rowing Jack czy Sweet Cow) warzyć ciągle i dorzucać do tego sezonowe specjały, czyli mniej więcej to o czym ty mówisz bo ponoć poprawili Amber Boya w kolejnej warce. Wszystko co uwarzą schodzi w tej chwili ekspresowo. Sam jestem ciekaw jak to będzie wyglądało za rok.

  7. Pingback: PINTA Dyniamit, czyli dynia w piwie | Smak Piwa

  8. Pingback: Podsumowanie piwnego roku 2012 | Smak Piwa

  9. Pingback: PINTA Oto Mata IPA, czyli piwo z ryżem | Smak Piwa

  10. Pingback: King of Hop, czyli samozwańczy król | Smak Piwa

  11. Pingback: Golden Monk, czyli dzika zmiana planów | Smak Piwa

  12. Pingback: Dobre polskie piwo PINTA Dyniamit - lajk STORY : lajk STORY

  13. Pingback: Dobre polskie piwo PINTA Dyniamit - lajk STORY : lajk STORY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s