Westvleteren Blond, czyli wyjątkowe piwo na setną recenzję

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy, ponieważ ta notka będzie setną recenzją na blogu. Dlatego też od pewnego czasu trzymam na tę okazję wyjątkowe i bardzo ciężkie do zdobycia piwo. O czym mowa? Chodzi tu o Westvleteren Blond, czyli napitek warzony przez zakon trapistów. Dlaczego istnieją problemy z nabyciem tego trunku? Czy cała otoczka i legenda rzeczywiście mają przełożenie na smak? Zapraszam do lektury!!!

Opactwo odpowiedzialne za piwa Westvleteren położone jest w miejscowości o takiej samej nazwie. Od 160 lat tamtejszy zakon warzy słynne specjały na potrzeby własne oraz klasztoru. Dlatego też cudem jest odnalezienie ich wyrobów na sklepowych półkach. Oczywiście zdarzają się takie przypadki pomimo, że jednym z warunków stawianych przy zakupie u źródła jest – „Every customer agrees not to re-sell the beer to any third part” (wyjątkiem w temacie sklepów jest niedawna akcja, mająca wesprzeć finanse mnichów, które ucierpiały przez rozpoczęcie remontu na terenie opactwa). Najprościej” jest, więc wybrać się na wycieczkę i zakupić je bezpośrednio w klasztorze. Jednak nie ma tak łatwo. Po sprawdzeniu dostępności danego piwa na stronie internetowej należy wykonać telefon do klasztoru. Linie są z reguły zajęte i trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jeśli już uda się dokonać zamówienia (następne nie wcześniej niż 60 dni), wystarczy ustalić datę wizyty i podać numer rejestracyjny samochodu, którym przyjedzie się po odbiór (wtedy można również zakupić dodatkowy 3-pak). Każdy z trunków sprzedawany jest w kracie, na którą składają się 24 butelki. Prawda, że proste? Na zachętę warto dodać, że Westvleteren 12 zostało uznane za najlepsze piwo na świecie (wg RateBeer). Dlatego też spodziewam się, że za chwilę doświadczę prawdziwego kunsztu piwowarskiego. Zacznijmy. Westvleteren Blond to najrzadsze ze wszystkich trzech napitków dostępnych w ofercie (stanowi 15% ogólnej produkcji). Zawiera ono 5,8% alkoholu, a o ekstrakcie brak jakichkolwiek informacji. Ciężko powiedzieć coś o stronie graficznej, ponieważ najzwyczajniej w świecie… piwo nie ma żadnej etykiety. Jest to po prostu „goła” butelka 0,33l. z dedykowanym kapslem. Dzięki temu ostatniemu wiemy z jakim wyrobem mamy do czynienia.Oto wspomniany identyfikator piwa.Pssst… Przelewam do kielicha. Drobnoziarnista piana urasta to średnich rozmiarów. Ponadto jest ona gęsta, trwała i cudownie oblepiająca szkło. Kolor to mętny, ciemno pomarańczowy odcień.W powietrzu unosi się intensywny, drapiący, korzenny zapach. Wyraźnie wyczuwalny jest chmiel, zioła, owoce i drożdże. W smaku od początku czuć moc przypraw, które odgrywają tutaj główną rolę. Słodowość bardzo szybko przykrywana jest przez pikantne, ziołowe nuty. W tle brzoskwinie, morele i cytrusy. Całość wytrawna, treściwa i zarazem lekka.

Podsumowując, Westvleteren Blond to z pewnością nieszablonowe i bardzo dobre piwo. Czuć w nim kunszt piwowarski, ale zastanawiam się, czy warte jest aż takiego zachodu. Wydaje mi się, że kultowość tego trunku wynika w dużej mierze z jego niedostępności. Biorąc pod uwagę doświadczenie z blind tasting’u, w którym miałem okazję brać udział, stwierdzam, że niektórym po prostu głupio byłoby wypić piwo w średniej cenie 10€/0,33l. i się nim nie zachwycić.

One thought on “Westvleteren Blond, czyli wyjątkowe piwo na setną recenzję

  1. Pingback: Marcin w Beneluksie, czyli jak wydać 2/3 diety na piwo | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s