Manufakturowy Pils, czyli tanio i dobrze

Oto pierwsze dzieło spod nowej submarki Browaru Jabłonowo. Manufaktura Piwna & Marcin Chmielarz proponują Nam Pils-a. Już od dawna chodziły słuchy o chęci zastąpienia nieudanego Tradycyjnego, czymś równie tanim, ale tym razem smacznym. Czy Pils jest właśnie tym piwem? Czy poza Wrocławskim z Lwówka Śląskiego będziemy mogli wreszcie napić się kolejnego, prawdziwego i dobrego pilsa? Zapraszam do lektury!!!

Manufaktura Piwna to submarka Browaru Jabłonowo. W jej ramach wypuszczane są piwa trochę bardziej wymyślne i co najważniejsze smaczne (no może poza Wiśniowym). W taki oto sposób szefostwo jabłonowskiego zakładu postanowiło odseparować nowe pomysły od mocno niepochlebnej opinii na temat swoich wyrobów. Pewnego dnia doszło do nawiązania współpracy z jednym z piwowarów domowych – Marcinem Chmielarzem. „Owocem” tego „romansu” został Altbiera finalnie kolejna submarka, czyli Manufaktura Piwna & Marcin Chmielarz. Całkiem niedawno byliśmy świadkami inauguracji kolejnych, trzech nowych piw tej kolaboracji. Jeden Chmiel, Bury Kocur i Pils. Póki co tylko ten ostatni trafił do butelki, więc postanowiłem sprawdzić czy powinniście wybrać się do sklepu. Jego parametry to:  5,6% alkoholu i 13,6% ekstraktu. Szata graficzna to trochę dziwna sprawa. W takiej formie nie powala i według mnie jest bardzo słaba. Jednak wydaje mi się, że gdyby pozbyto się tej czcionki rodem z Grolsch-a, mogłoby być na prawdę ciekawie. No i mam lekki problem z nazwą, bo zapowiadano Pils-a, a etykieta sugeruje, że jest to Manufakturowy PilsOtwieram. Ładna i drobnoziarnista piana urasta to średnich rozmiarów. Ponadto dosyć długo utrzymuje swoja wysokość. Kolor trochę ciemny jak na pilsa, ale biorąc pod uwagę ekstrakt wszystko jest w porządku.Zapach to lekko ścierkowato-miodowa słodowość i nic poza tym. W smaku od początku na przód wysuwa się spora goryczka, która obecna jest przez cały profil piwa. Pod nią czuć subtelną, ale dziwnie miodową słodowość. Na finiszu ujawnia się lekka ziołowość. Całość pełna i stosunkowo dobrze orzeźwiająca. Wysycenie na poziomie średnim.

Podsumowując, Manufakturowy Pils to ciekawe i godne uwagi piwo. Z pewnością można by popracować nad zapachem, słodowością i dosyć rozbuchaną goryczą. Jednak w tym momencie i tak jest już dobrze. Poza tym to dopiero pierwsze kroki Marcina Chmielarza w warzeniu na większą skalę. Uważam, że Pils ma spory potencjał i dzięki swojej cenie nadaje się do nawracania „Tyskopijców”🙂

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

34 thoughts on “Manufakturowy Pils, czyli tanio i dobrze

  1. Cena ceną, ale dlaczego takie parcie „pod publiczkę”? Kiedy możemy, a właściwie mamy szansę odciągnąć gros ludzi od koncernówek, zachęćmy ich prawdziwymi piwami, górną fermentacją, SMAKIEM i ZAPACHEM, a nie znów kolejny pils. Ja rozumiem, że ludzie lubią piwa jasne, nieskomplikowane, ale dlaczego traktujemy ludzi jak matołów? Pijecie te swoje tyskie, lechy itd, to teraz odmiany nie będzie, ale napijecie się coś w deseń Pilsnera Urquell’a. Tak, nie zrobimy rewolucji piwnej i ludzie smaków nie poznają. Jak tylko się pojawi ten Pils, chętnie go poznam, ale nie wróżę, że zawojuje polski zaścianek-bo niestety do tego doszło, ludzie się zamknęli na style, idą za tropem, co im smakowało kiedyś, a wiadomo co to było, i kiedy można promować nowości, nawet takie ekstrema jak PINTA czy AleBrowar, to właśnie to trzeba robić, a nie iść za tłumem.

    Wznosząc kufel Burton Ale mam nadzieję, że przyjdzie opamiętanie i nie tylko Manufaktura, ale i reszta pokaże, że w Polsce można uwarzyć naprawdę dobre, tradycyjne piwa, a nie odpowiadać na bardzo mało wymagające potrzeby „ludu”. Ze szczerego serca bym chciał, żebyśmy wrócili do piw pszenicznych, żeby Grodziskie było dostępne często i gęsto i żeby jeśli pójdziemy do knajpy, żebyśmy zobaczyli i starych i młodych, każdy żeby pił piwo-jeden słodkie, drugi gorzkie, trzeci mętne, czwarty ciemne, ale żeby coś ruszyło. A nie jak jeden mąż jakieś tam „siki Weroniki”.

    Ostrzegam tylko dlatego, że kiedy browary różne rzuciły się na manię piw niepasteryzowanych, piw pseudopszenicznych, nic się nie zmieniło. A browary mniejsze mają szanse, żeby wreszcie temu zaradzić. Oby tego nie schrzaniły.

    • Gdyby to było takie proste… Ja cały czas się łudzę, że to właśnie małymi krokami można wpłynąć na przyzwyczajenia piwnych „amatorów”. Lepiej przygotowywać ludzi takim Pilsem, niż od razu rzucać ich na Imperium Atakuje. Już raz zraziłem w taki sposób swojego znajomego🙂

    • No to dajesz – załóż browar, zacznij warzyć piwo i nie zbankrutuj. Ale nie warki po 30-40 hl jak AleBrowar. Ok. 250 hl jednorazowego wypustu, tak jak browar Jabłonowo. I utrzymaj ze sprzedaży takiego piwa kilkudziesięciu pracowników. Powodzenia!😉
      A na serio to browary nie mają wyjścia – muszą warzyć to, co klienci chcą kupować w dużych ilościach. Siedzę ostatnio przy barze w lokalu posiadającym 11 nalewaków. Przychodzą klienci nie znający się na gatunkach (jak ponad 99% konsumentów) i co chcą? Jasne, niezbyt gorzkie.

    • Ludzie nie chcą nowych smaków. Pinta i AleBrowar nie zrobią rewolucji bo żaden tyskopijca nie wyda na piwo 7zł, przecież miałby za to 3 Tatry. Finał jest taki, że Pinty piją i tak tylko smakosze, których edukować i nawracać nie trzeba. Ja jestem zwolennikiem metody małych kroków i pracy u podstaw.

      • Nie wszyscy chcą to fakt, poszukiwacze nowości to niestety mała grupa.

        Ale tu kolega trafił w samo sedno jeśli chodzi o wybór i przełożenie cenowe. Wielu z nas oczywiście kupi (i z pewnością nie raz) nowe produkty Jabłonowa, ale jeśli przeciętny zjadacz chleba, tj. pijacz piwa miałby dać 3,20, to założę się, że chętniej pójdzie do Lidl’a i weźmie Koenig Pilsnera czy Bittburger’a za 1,99.

      • To jest blędna diagnoza. Jesli by tak było to AleBrowar i Pinta sprzedawałyby po 10 hekto. Niedoceniacie zupełnie odsetku ludzi ciekawych nowych smaków i zupelnie nie bedących „smakoszami” ani ludzmi siedzącymi na tak zwanej scenie piwnej.

    • Myślę że ludzie nie tyle zamknęli się na style, co generalnie są mało zamożni. Skoro nie kupują lepszej wędliny, sera – artykułów pierwszej potrzeby to nie będą kupować piwa za 6-7zł. Gdyby zrobili coś odważniejszego cena poszłaby w górę (amerykańskie chmiele, większy zasyp). Manufakturowy Pils jest dobry dla kogoś kto zakosztował już lepszego piwa, ale też nie stać go by pić tylko IPA. W ten sposób może pić smaczne piwo za w miarę rozsądną cenę (we Wrocławiu 3,5zł). Ja np. jako student nie mogę sobie pozwolić na picie w kółko wyrobów Pinty i AleBrowaru, dlatego sam sobie warze IPA😉

      • Bardzo dobry sposób🙂
        Co do zamożności to bywa z tym różnie. Po prostu niektórzy wychodzą z założenia, że lepiej zjeść na kolację 4 plasterki badziewnej wędliny zamiast 2 porządnej (i na odwrót). Podobnie jest z piwem.

  2. No tak, ale z drugiej strony my już takie piwa a’la koncern, ale dużo lepsze (to nie ulega wątpliwości) mieliśmy i nie nie zadziałało-ludzie mając do wyboru Lager’owe czy koncernowe jakie znają, wybierają to drugie-cena, dostępność, stałość smaku etc. Pilsener jako styl wyrządził nam wielką krzywdę w piwowarstwie i stworzył kategorię piw bezpłciowych. Nawet seria Książęce nie wypaliła. U nas na Targach Wina(IV z resztą) Książęce było do degustacji i było lane. Rozmawiałem z dziewczyną odpowiedzialną, najwięcej szło czerwonego lager’a (czyli jednak lager), czasem ktoś wziął ciemne, pszeniczne-minimalnie (naturalnie, my obaj wiemy, że pszeniczne to beznadzieja, ale i tak nie chwyciło). A w efekcie namnoży się takich a’la koncernowych jak psów i prawdziwe piwa nie dojdą do głosu.

    Zgadzam się, że ludzi trzeba przygotować, ale ile to ma trwać? Browary niszowe przygotowują ludzi już chwila dłuższa, nie moment, może pora jednak przejść do ofensywy?

  3. Kwestią problematyczną jest to, żeby ludzie zechcieli pić takie piwa, bo chcą, są zainteresowani, a nie że jest na nie moda. Tak w ogóle czy ten Pils ma być dostępny ogólnie w całej Polsce czy tylko w wybranych miejscach (jak podobno Jeden Chmiel i Bury Kocur?)

  4. A mało ich? Wrocławskie, Radomskie, Antidotum Prawdziwy Pils, Hubert Pils, Góralskie, Namysłów Pils, Miłosław Pilzner etc, a z lager’ów (choć nie do końca Pils’ów) mamy Krakowiaka i mamy Lagerowe- z tych lepszych. Wszystkie poprawne i smaczne, ale jakoś nie widać, żeby ludzie się o nie zabijali.

  5. Szczerze? Niestety żaden. Przwdziwym Pils’em pozostaje Pilsner Urquell, taka jest smutna prawda. A Czesi zamiast trzymać pieczę nad stylem, sprzedają licencję do innych państw i zalewa nas fala ujednoliconych, międzynarodowych, płaskich, nudnych receptur. Ale tak jak napisałeś wyżej 11 piw w nalewakach, ale ludzie i tak chcą jasne, mało gorzkie. Najpierw klientów trzeba zmienić.

      • No niestety nie mają, a powinni bronić chociaż nazwy-koelsch sobie poradził i można go naśladować, ale nazwa zastrzeżona. Poszperałem za to w mojej pamięci i chwilę temu, co niektórzy mogą nie pamiętać-rok 1999/2000 był jedyny prawdziwy polski pils w charakterystycznych małych butelkach 0,33 typu „granat”. Zwał się Nowy Zwierzyniec Pils. Łza się w oku kręci, wieki go już nie widziałem.

        • Do 2011, Urquell był warzony na licencji właśnie przez nasze Tyskie, tak dla przypomnienia.

  6. „Zmienić” w sensie „wyedukować”.

    Pokazać im, że to, co dla nich jest nowe, to wcale takie nowe nie jest i że, jest lepsze, ciekawsze. Wiadomo, że nie będzie w zwykłych knajpach od razu tak kolorowo, jak w przypadku browarów restauracyjnych czy piwiarni z piwami regionalnymi, ale jest to do zrobienia. Pamiętam czasy, kiedy u nas mało kto wiedział o „Kuźni” u nas w Rzeszowie, gdzie mamy zatrzęsienie piw regionalnych, teraz każdy zna ten lokal i nawet zatwardziali kiedyś, więc byli „tyskopijce” itp tam zachodzą i choć jakieś koncernówki są w ofercie (chyba?), to gros ludzi zamawia Primator’y, Ciechany, idą piwa pszeniczne, był kiedyś okres, że dużo osób brało Gose-czyli ruszyło, zmieniło się.

    Siostrzaną knajpką „Kuźni” jest „Czeski film” a tam jeszcze bardziej „ograniczona” oferta, bo tylko piwa czeskie-i ludzie biorą polotmave, biorą granat’y, itd. To są oczywiście pierwsze kroki, bo z drugiej strony ogródki piwne i masa knajp stawia na koncern i na „jasne pełne”, ale istnieją już takie enklawy i je należy promować.

  7. Prawda jest taka, ze klasyczny pils jest w Polsce tak samo rzadki jak IPA. Mamy masę lagerów, typowych czesko-niemieckich pilsów prawie wcale. Pils Manufaktury, Jasny Kormoran i Miłosław – 3 piwa na 40 mln kraj.

  8. O gustach i ….smakach ponoć się nie dyskutuje. Manufakturowego Pilsa nabyłem drogą kupna w ostatnią sobotę. Cena 2,90 zł (Sklep T-28, Kraków). Jeśli o mnie chodzi, to jedno z najlepszych piw jakie piłem. Po prostu przyjemne piwo o lekko goryczkowym posmaku. Goryczka jak dla mnie w sam raz. No i ta cena. Niejedno koncernowe jest droższe. Na pewno znowu skuszę się pod koniec tygodnia. Nie ma to jak ze smakiem rozpoczęty weekend.

  9. Właśnie piję to piwo i … muszę jeździć specjalnie na *** w Krakowie Pod *** na ul.****
    W tym momencie mój numer 1

  10. kupiłem za – uwaga – 1,46 zł w Selgrosie w Łodzi przy ul. Pabianickiej. Można kupować na sztuki.
    Nie wiedziałem co to za piwo ale nie jestem zawiedziony. Wyraźnie czuć miodową nutę ale nie przeszkadza to zbytnio dzięki przyzwoitej goryczce.

  11. Pingback: Blond, czyli jak wiele dzieli Jabłonowo od Brukseli | Smak Piwa

  12. Pingback: Gościszewo Pils, czyli “zwykłe piwo” za krocie | Smak Piwa

  13. Właśnie kończę to piwko, tyle że z nową etykietą (czerwony napis Pils), ważne do 04.04.14. Kupione we Wrocku w Drink Hali za 3,40. W zapachu mokra szmata z kroplą miodu, a w smaku garść gwoździ na lekko słodko. Koło chmielu to piwo nawet nie leżakowało. Goryczka?!? No chyba że z żelaza… Generalnie porażka na całego.

  14. każdy, szanujący się browar restauracyjny (a mamy ich w Polsce coraz więcej) warzy „pilsa” (czytaj lagera własnej lub naśladowanej receptury). Dlaczego? Ponieważ jest on wymiernikiem jakości browaru. Jak orzekają znawcy – nie sztuka uwarzyć oryginalne i genialne w smaku piwo dla kilku koneserów, ale by browar z torbami nie ruszył w dzicz – pod publiczkę, nauczoną „pełności” smaku jasnych 12-ek – inaczej się nie da. Czasy smacznych, drożdżowych refermentowanych piw bezpowrotnie minęły. I to na nasze życzenie – czystych, wyklarowanych bez nijakiego osadu na dnie butelki. Dlatego po bezustannym poszukiwaniu sam piwo warzyć zacząłem. I mam co chcę. Ale i tak nie zawsze wyjdzie w pełni powtarzalne – mimo usilnych starań. Lecz zadowolenie i satysfakcja – jest – i to duża. Z piwowarskimi życzeniami obfitej piany w Nowym Roku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s