Książęce Pszeniczne, czyli kanibalizowane piwo

Ostatnia porażka, którą zaserwowała Nam Kompania Piwowarska, skłoniła mnie do skonfrontowania jej z podobną pozycją znajdującą się w portfolio tego koncernu. Dzisiejszy bohater to Książęce Pszeniczne. Czy jest ono smaczniejsze od Książęce Złote Pszeniczne? Czy beznadziejna nowość oznacza wycofanie opisywanego piwa? Czy też może KP popełnia podstawowy błąd i doprowadza do kanibalizacji marek? Zapraszam do lektury!!!

Pierwszym koncernem, który zdecydował się na wprowadzenie pszenicy na rynek był Carlsberg. Warzenie zlecono dla bliżej nieznanego browaru (prawdopodobnie z Niemiec). Reszta dużych przedsiębiorstw postanowiła poczekać z takim ruchem cztery lata. W 2011 roku Kompania Piwowarska zaskoczyła wszystkich i postanowiła wprowadzić na rynek swojego weizena. Jego inauguracja nastąpiła trzy miesiące po debiucie Łomży Export Pszeniczne. Miesiąc po zagraniu KP do gry wkroczył Żywiec ze swoim Leżajskiem Pszenicznym. Żadna z tych pozycji nie jest mistrzostwem świata, ale to co ostatnio zaserwował Nam koncern odpowiedzialny między innymi za Lecha Shandy woła o pomstę do nieba. Dzisiaj postanowiłem odświeżyć sobie pierwsze Książęce Pszeniczne, które warzone jest prawdopodobnie w Holandii (w przeciwieństwie do KZP). Tak, więc zaczynamy. Książęce Pszeniczne zawiera 5,1% alkoholu i osiąga ekstrakt na poziomie 12,5%. Etykieta niby ładna, czytelna i do bólu poprawna, ale jednak trochę zbyt prosta. Najnowszy weizen od KP zjada tę grafikę na śniadanie. Chociaż z drugiej strony trzeba wziąć pod uwagę, że mamy tutaj  konsekwentną kontynuację wzornictwa marki Książęce z bodajże 2001 roku. W sumie trochę czasu minęło.Otwieram. Po przelaniu do szklanki, moim oczom ukazuje się średniej wielkości piana, która okazała się nietrwała. Była obecna jedynie do końca w postaci małego kożucha. Słabo jak na pszenicę. Kolor pomarańczowy, mętny, czyli wszystko w porządku.No i najważniejsza część. Mam nadzieję, że piwo prezentuje się tak jak kiedyś. Zapach to zestawienie bananów i goździków, z lekką przewagą tych drugich. Smak od początku wydaje się dziwnie pusty, ale po przełknięciu do głosu dochodzą intensywne banany, które dopełniane są przez goździki. W tle lekki kwasek. Na finiszu dosyć wyraźna i przyjemna goryczka. Całość minimalnie wodnista, ale orzeźwiająca. Wysycenie na poziomie średnim, w stronę wysokiego.

Podsumowując, Książęce Pszeniczne to naprawdę solidny weizen. Według mnie jest to chyba najlepsza koncernowa pszenica. Może nie powala na kolana, ale też nie odrzuca. Pije się je nawet z pewną przyjemnością, a przecież to jest najważniejsze. Mam nadzieję, że nowe Książęce nie spowoduje zniknięcia tej polsko-holenderskiego pozycji. No i właśnie. Szkoda, że piwo pochodzi spoza granic Polski, a Nasz rodzimy wytwór to tylko pseudo pszenica.

 

13 thoughts on “Książęce Pszeniczne, czyli kanibalizowane piwo

  1. Pingback: Ciechan Pszeniczne, czyli druga młodość | Smak Piwa

  2. Pingback: Książęce Czerwony Lager, czyli nie taki lager straszny | Smak Piwa

  3. Pingback: Książęce Złote Pszeniczne, czyli pszeniczny tombak | Smak Piwa

  4. Pingback: Książęce Korzenne Aromatyczne, czyli przyprawowy koncerniak | Smak Piwa

  5. Powiem szczerze, ze niezmiernie zdziwił mnie Twoj zachwyt nad ksiazecym, a przy tym pogarda dla pszeniczniaka – jak dla mnie smakowo niebo i ziemia (w odwrotnej kolejnosci). Staram sie wychodzic poza Ciechana, Paulanera i Franziskanera ..ale to piwo bylo dla mnie straszną porazka.

    • Czy zachwyt? Zwykłe docenienie piwa. Szczerze mówiąc to Twój komentarz trochę mnie zdziwił. Książęce Pszeniczne (Grolsch Weizen) było prawdziwym weizenem, który był na prawdę poprawnym przedstawicielem gatunku. Z kolei Książęce Złote Pszeniczne to zwyczajny lager z zasypem słodu pszenicznego. Tak, więc ciężko konfrontować oba te piwa. Jednak porównując te pierwsze do Paulanera oraz Franziskanera, można mieć już pewne obiekcje. Jeśli chodzi o porażkę to wskazałbym na Okocim Pszeniczne, które jest słabe i sztucznie zmętniane.

  6. w składzie wyczytałem KARMEL, SYROP GLUKOZOWY, AROMAT CHMIELOWY
    jednym słowem
    BARWIONE SŁODZONE I AROMATYZOWANE
    SZTUCZNE!!
    moim skromnym zdaniem to nie jest piwo tylko napój na bazie piwa gdzie smak prawdziwego piwa został przykryty sztucznymi dodatkami.

    • Dziwne, bo piwa od dawna nie ma na rynku. Zresztą to samo napisałeś pod recenzją Złotego Pszenicznego, więc wygląda mi to na robienie czarnego PR-u z Twojej strony.

      • Dzięki za zwrócenie uwagi, tak pomyliłem się bo chodziło mi o pszeniczne książęce złote, i piłem to pseudo piwo w piątkowy wieczór w klubie 80.
        To nie czarny PR tylko nie lubię być oszukiwany, a jak kupuje piwo to chce dostać piwo a nie aromaty cukier i barwniki jak będę chciał żeby moje kupki smakowe były oszukiwane to sobie gingersa albo jakiegoś redsa kupie. To tak jakby kupić najtańszą wódkę dolać aromat whisky (da się taki spokojnie kupić) zabarwić i sprzedawać jako whisky. To samo zrobiła KP

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s