PINTA Ognie Szczęścia, czyli płynne szczęście

Dzisiaj ostatnia z nowości od PINTY, czyli Ognie Szczęścia. Viva La Wita stało się moim ulubieńcem i częstym gościem w lodówce. Z kolei Dymy Marcowe trochę rozczarowały. Tak, więc dzisiejsza degustacja będzie miała istotne znaczenie w kontekście obecnej formy wspomnianego wyżej browaru kontraktowego. Czy Ognie Szczęścia okażą się płynnym szczęściem? Czy PINTA nie schodzi poniżej pewnego poziomu? Zapraszam do lektury!!!

Polskie browary regionalne zasypują Nas ostatnio nowościami. Nawet koncerny planują dogodzić coraz to bardziej wybrednym piwoszom. Jednak w całym tym tłoku, chyba wszyscy najbardziej wyczekują informacji od chłopaków, którzy są odpowiedzialni za PINTĘ. Każde ich piwo zaskakuje i podnosi poprzeczkę dla pozostałych. Póki co, tylko AleBrowar ze swoim Black Hope mógł dorównać wyrobom składu: Grzegorz Zwierzyna, Ziemowit Fałat i Marek Semla. Czym są zatem Ognie Szczęścia? Jest to piwo w stylu irish red ale. Zawiera ono 4,2% alkoholu i osiąga ekstrakt na poziomie 11,5%. Etykieta to standardowy szablon PINTY. W tym wypadku główny kolor nawiązuje do nazwy i jest on dobrany w prawidłowy sposób. Zaakceptowałem już nową grafikę i muszę przyznać, że coraz bardziej mi się podoba.Pora otworzyć. Pssst… Po przelaniu do szklanki piana urasta do niezbyt imponującej wielkości. Ładny beżowy odcień nie ratuje jej, ponieważ jest ona nietrwała i mizerna. Kolor to mieszanka bursztynu z rubinem.Nadszedł czas zweryfikować zawartość. Zapach to przyjemny słód, karmel i minimalny chmiel. W smaku od początku mamy podpalaną słodowość, po której do głosu dochodzą ciekawe, karmelowe nuty. W tle wyczuwalne delikatne owoce. Na finiszu wyraźna i bardzo smakowita goryczka, która na długo pozostaje na podniebieniu. Całość wytrawna, gładka i łagodna. Wysycenie średnie, w stronę niskiego.

Podsumowując, Ognie Szczęścia to bardzo smaczne piwo. Jak na tak niewielki ekstrakt zaskakuje swoją treściwością i głębią smaku. Wszystko jest idealnie zbalansowane i każdy łyk sprawia, że chce się więcej. Pomimo, że ciężko rozpisywać się o nim na strony, to i tak jest to kolejna udana propozycja. Dzięki tej pozycji jestem spokojny o kolejne wyroby spod znaku PINTY. Ognie chyba na dłużej zagoszczą w mojej lodówce. Ciekawe co następne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s