Lwówek Malinowe, czyli malina w piwie

Kolejna nowość z Lwówka Śląskiego. Tym razem mamy przyjemność obcować z piwem owocowym. Konkretnie jest to Lwówek Malinowe. Jak tak dalej pójdzie, to browar z Dolnego Śląska prześcignie w swojej ofercie plany PINTY (15 piw w 2012 roku). W sumie trzeba tylko się cieszyć. Czy Lwówek Malinowe to standardowy polski ulepek? Czy wreszcie doczekaliśmy się dobrego piwa owocowego? Zapraszam do lektury!!!

Po Belgu, Koźliku, Wiedeńskim i Wrocławskim pora na nową propozycję ze stajni Pana Marka Jakubiaka. Przy każdej premierze piwa owocowego mam nadzieję, że wreszcie dostanę coś na styl czeskich odpowiedników. Jednak w większości są to po prostu przesłodzone, sztucznie smakujące oranżady z alkoholem. Poza PINTĄ i AleBrowar-em jedyną szansę upatrywałem w Ciechanie i Lwówku Śląskim. No i w końcu stało się. Lwówek Malinowe to (prawdopodobnie) Wrocławskie z dodatkiem malinowego soku. Parametry są dokładnie takie same, czyli 4,2% alkoholu i 10% ekstraktu. Etykieta to lwówecki standard. Tutaj w typowo owocowym wydaniu. Mi tam się podoba.Otwieram… Po przelaniu zawartości  do szklanki, drobnoziarnista piana urosła do średniej wielkości. Była ona obecna do końca degustacji w postaci 1-centymetrowej kołdry, ładnie oblepiając szkło. Kolor jest… malinowy, lekko mętny.No i nadeszła chwila prawdy. Zapach nie zaskakuje. Czuć intensywne, lekko słodkie, maliny i delikatny chmiel. Wydaje się naturalny. Smak? Najważniejsze, że wyczuwalna jest baza słodowa. Początkowe maliny są tu trochę zbyt nachalne i słodkie. W tle obecna pestkowa, nie do końca przyjemna, cierpka nuta. Przewija się ona przez cały profil smakowy. Na finiszu dosyć wyraźna goryczka. Wydaje się, że nawet większa niż w piwie bazowym (Wrocławskie). W tle delikatna metaliczność. Całość lekka, przyjemna, ale trochę zbyt słodka.

Podsumowanie? Bardzo kibicowałem temu piwu, gdyż miałem nadzieję, że Lwówek wykona kawał niezłej roboty. Może nie jest tak idealnie jak zakładałem, bo mimo wszystko Malinowe jest trochę zbyt słodkie. Jednak gdyby pokombinować ze smakiem,  mogłoby być cudownie. Póki co jest dobrze, bo maliny nie zalepiają, baza słodowa jest wyczuwalna, a goryczka również zaznacza swoją obecność. Tak, czy siak, wreszcie doczekałem się polskiego piwa owocowego, które pije się z przyjemnością. Brawo!!!

9 thoughts on “Lwówek Malinowe, czyli malina w piwie

  1. A że tak spytam – a owocowe z Kormorana Ci nie podeszły? Bo dla mnie Śliwka w Piwie jest genialna. Malinowe z Lwówka próbowałem dziś i mam odczucia … za kilka dni sam napiszę na blogu🙂 Pozdrawiam

  2. Pingback: Lwówek Wiedeński, czyli lager jak w Wiedniu | Smak Piwa

  3. Pingback: Gambrinus Limetka & Bezinka, czyli trochę owocowej innowacji | Smak Piwa

  4. Pingback: Piwo Wiśniowe, czyli nie tędy droga | Smak Piwa

  5. Pingback: Desperados Red, czyli piwo dla desperatów | Smak Piwa

  6. Pingback: Opat Coriander Kvasničák, czyli kolendra moja miłość | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s