Lech Shandy, czyli radler po Polsku

Kompania Piwowarska postanowiła wziąć się za ugaszanie pragnień polskich piwoszy. Koncern proponuje Nam piwo z dodatkiem zaprawy lemoniadowej. Z definicji wszystko wydaje się poprawne i optymistycznie, ale pamiętajmy, że to tylko twór pochodzący z miejsca, w którym produkuje się, a nie warzy. Może jednak moje obawy są bezpodstawne i Lech Shandy na prawdę spisze się w swojej roli? Zapraszam do lektury!!!

Każdy z wielkich koncernów wprowadza obecnie coś nowego, reaktywuje stare  marki lub chociaż proponuje jakieś „niuanse”. Najsłabiej wygląda to u Żywca, ale może i oni czymś zaskoczą? Póki co, weźmy pod lupę Kompanię Piwowarską. Tutaj nikt nie śpi i wykorzystuje zbliżające się Euro 2012. Na razie w świat poszło Tyskie Prosto z Tanka (no prawie w świat), Tyskie Klasyczne i dzisiejszy bohater, czyli Lech Shandy. Z zamieszczonego na opakowaniu tekstu, możemy wyczytać, że jest to „Piwo z zaprawą lemoniadową” w stosunku 50/50.  Alkoholu tu nie za wiele, bo 2,6%. Ekstrakt to standardowo tajemnica. Shandy występuje w butelkach oraz puszkach. Ja trafiłem na tę drugą wersję. Wersję, która jest sprytnie „oszukana”, ponieważ jej pojemność to 440 ml. Grafika nie zaskoczy, bo to po prostu klasyczna Lechowska kompozycja. Tyle, że dodano tu lemoniadowych akcentów.Otwieram puszkę. Po przelaniu do szklanki, moim oczom ukazuje się średnia, gruboziarnista i nietrwała piana. Po chwili opadła do paru mizernych plam. Kolor to bladocytrynowy odcień. Na razie wszystko jest tak, jak się spodziewałem.Zapach również nie zaskakuje, bo jest po prostu sztucznie cytrynowy. Nic więcej nie czuć. Pora na smak. Od początku atakują Nas chemiczne, drapiące aromaty. Jednak po przełknięciu, ten nieprzyjemnie cytrynowy smak zanika i pojawia się słodowość, której się nie spodziewałem. Końcówka to wygładzone cytrynowe nuty. Goryczki brak. Całość bardzo lekka i „łatwo wchodząca”.

Podsumowanie? Lech Shandy zaskoczył mnie w pozytywny sposób. Spodziewałem się mega słodkiego ulepka, a dostałem piwo, które jest zdatne do spożycia i naprawdę może sprawdzić się w swojej roli. Wiele powiedzieć się o nim nie da, bo to po prostu wzmocniona procentami lemoniada. Możliwe, że sama w sobie byłaby lepsza, ale dla każdego co innego. Niemcy i Czesi mają radlery, a My Lecha Shandy. Znam niemieckich przedstawicieli tego stylu i są to całkiem smaczne pozycje. Jestem ciekawy jak przedstawiają się piwa od południowych sąsiadów… Może mały test?

Piwo do nabycia w sklepie Rodzinka-Bis w Warszawie, na ul. Pejzażowej 2 lok.U-2!!

20 thoughts on “Lech Shandy, czyli radler po Polsku

  1. Miałem okazję spróbować i się z Tobą zgadzam. Całkiem pozytywnie. Ot taka orzeźwiająca lemoniadka z domieszką alkoholu na upalny dzień.

  2. U mnie w lodówce stoi już od tygodnia. Skoro piszesz, że „pozytywnie zaskoczył” może jutro spróbuję😉

  3. Pingback: Smädný Mnich Radler, czyli rowerowe piwo | Smak Piwa

  4. Pingback: Bažant Radler, czyli słowacka lemoniada z procentem | Smak Piwa

  5. Pingback: Tyskie Klasyczne, czyli koncernowa klasyka | Smak Piwa

  6. Polecam skosztować Warki Radler. Miałem dziś okazję spróbować i całkiem całkiem serio – przyjemne w smaku. Jak dla mnie udany produkt.🙂

  7. Pingback: Warka Radler, czyli polskich radlerów ciąg dalszy | Smak Piwa

  8. Pingback: Perła Summer, czyli tymbark z alkoholem | Smak Piwa

  9. Pingback: Gambrinus Limetka & Bezinka, czyli trochę owocowej innowacji | Smak Piwa

  10. Uwielbiam go! Gasi pragnienie, a napoje gazowane nie. Tylko nie podoba mi się to, że puszka jest oszukana. A cena przystępna

  11. Pingback: Bavaria Wit, czyli bezalkoholowy witbier | Smak Piwa

  12. Pingback: Desperados Red, czyli piwo dla desperatów | Smak Piwa

  13. Pingback: Książęce Pszeniczne, czyli kanibalizowane piwo | Smak Piwa

  14. Jedno z najgorszych „piw” a raczej napojów jaki kiedykolwiek piłem, od początku do końca dominuje smak chemii. Jak można piwo bezcześcić słodzikiem? To po prostu piwo zmieszane z najtańszą lemoniadą.

  15. mi osobiscie bardzo smakuje nowy lech mocno schlodzony jest rewelka taki typowy dla kobiet ktore nie lubia za duzo procentowych alkoholi

  16. Pingback: Cztery radlery, czyli poczwórny masochizm z odrobiną orzeźwienia | Smak Piwa

  17. Pingback: Ciechan Shandy, czyli lato na jesień | Smak Piwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s